17.07.2024, 21:36 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.08.2024, 17:05 przez Peppa Potter.)
Peppa stała i patrzyła przed siebie. Zagapiła się na kolejne występy na scenie. Tak łatwo człowiek się rozpraszał, gdy wokół tyle się działo. Dodatkowo tłumy ludzi przyciągały oczy. Dźwięki rozmów kierowały jej ucho w ich stronę. Chciała wszystko wiedzieć, nie przepuścić żadnej nowinki, żadnego istotnego wydarzenia... Ale jednocześnie, nie mogła dopuścić, by ktoś jeszcze ja tutaj rozpoznał. Co prawda dostrzegła w tłumie kilku czarodziejów, uznawanych za poważnych i dostojnych, ale mając taka reputacje, pojawienie się na wiejskim festiwalu nie robiło nic. Rysy to nie zrobi na nieskazitelnym obrazie. Zaś publiczny portret Peppy dopiero zaczął się malować i absolutnie nie może być kojarzona jako "piękność z dożynek". To by doprowadziło ja do rozpaczy.
Zamaszystym krokiem ruszyła wiec przed siebie, by opuścić teren festiwalu. Stoisko z jej nazwiskiem już ja nie ruszało. Najważniejsze, by jej osobiście nikt nie rozpoznał. Nosek do góry, pogardliwy wzrok i już była w dalszej części Pokątnej. Wybierze się dzisiaj do pobliskiego parku poza magiczna strefa. Niech straci. Tutaj było po prostu zbyt tłoczno i za głośno. Granica festynu rozmywała się i nie wiadomo, kto był uczestnikiem, a kto zwykłym przechodniem.
Przedarła się przez Dziurawy Kocioł, jak gdyby uciekała od natrętnego zalotnika. (Swoja droga, tego udało jej się doświadczyć kiedyś w Hogwarcie, gdy jednego młodszego ucznia tak oślepiły uczucia, ze nawet nie zważał na opryskliwość dziewczyny. Niestety był uciążliwy, a co gorsza - niespecjalnie dobrze urodzony.)
Będąc poza tym całym harmidrem, Peppa odetchnęła z ulga. Teraz mogła kontynuować swój cudowny spacer, chociaż, niestety, szanse na spotkanie kogoś interesującego drastycznie zmalały.
Zamaszystym krokiem ruszyła wiec przed siebie, by opuścić teren festiwalu. Stoisko z jej nazwiskiem już ja nie ruszało. Najważniejsze, by jej osobiście nikt nie rozpoznał. Nosek do góry, pogardliwy wzrok i już była w dalszej części Pokątnej. Wybierze się dzisiaj do pobliskiego parku poza magiczna strefa. Niech straci. Tutaj było po prostu zbyt tłoczno i za głośno. Granica festynu rozmywała się i nie wiadomo, kto był uczestnikiem, a kto zwykłym przechodniem.
Przedarła się przez Dziurawy Kocioł, jak gdyby uciekała od natrętnego zalotnika. (Swoja droga, tego udało jej się doświadczyć kiedyś w Hogwarcie, gdy jednego młodszego ucznia tak oślepiły uczucia, ze nawet nie zważał na opryskliwość dziewczyny. Niestety był uciążliwy, a co gorsza - niespecjalnie dobrze urodzony.)
Będąc poza tym całym harmidrem, Peppa odetchnęła z ulga. Teraz mogła kontynuować swój cudowny spacer, chociaż, niestety, szanse na spotkanie kogoś interesującego drastycznie zmalały.
Postać opuszcza sesję