Czy miała więcej szczęścia niż rozumu? Być może. Bardzo łatwo jej przyszło naginanie prawdy, bo może Anthony nie był do końca jej ojcem, znaczy był, tyle, że chrzestnym, ale funkcjonariusz nie musiał o tym wiedzieć i chyba nie wiedział, bo zaakceptował jej wytłumaczenie.
Ulżyło jej. Nie będzie musiała już tu dłużej dyskutować, oddali się po prostu do ministerstwa i wręczy roślinę swojemu współpracownikowi, oczywiście nie omieszka poinformować go przy okazji o tym, co myśli na ten temat. Mógł ją uprzedzić jak wygląda sprawa, wspomnieć o tym, że ta roślina jest nielegalna, wtedy mogłaby się chociaż trochę przygotować do ewentualnych konsekwencji. Tak musiała zorganizować to całe przedstawienie, na szczęście nie brakowało jej pomysłowości.
- Dziękuję, na pewno nie zapomnę o tym, jak profesjonalnie się pan zachował. - Dodała z uśmiechem. Wreszcie mogła się oddalić. BUMowiec przestał się nią interesować.
Nie zamierzała zwlekać, czas najwyższy wrócić do ministerstwa. Tak, jak i on - zniknęła w tłumie, szła jednak powoli, bo od kiedy dowiedziała się, że w skrzyni jest coś niebezpiecznego zaczęła jednak trochę na nią uważać.