18.07.2024, 08:25 ✶
za sceną z Millie i Guinevere?
Bertie widząc swoje wyczyny transmutacyjne, bardzo chciał naprawić ten nieporadnie sklecony mundur, który z właściwym uniformem brygadzistów miał wspólny chyba tylko kolor, ale prawdę powiedziawszy bał się znowu machnąć różdżką. Bo co, jeśli zrobiłby coś gorszego? To zawsze było możliwe. Mógł na przykład, całkiem niechcący oczywiście, jej ten mundur na przykład zmniejszyć, albo zmienić całkiem w sukienkę, porobić w nim dziury...
Millie pognała na scenę, a Bott myślał tylko o tym, jakim cudem udała mu się taka tragedia, kiedy szedł powoli za nią, ostatecznie docierają na backstage. Zmrużył lekko oczy, kiedy zobaczył jak Moody wychodzi na scenę w spódniczce, nie będąc pewien czy tak wyglądają oficjalne mundury brygady, ale przecież kim on był, żeby się o cokolwiek sprzeczać w tej kwestii. Ważne było to, że wyglądał prześlicznie, kiedy tak biła tego Morpheusa. Zaraz co? Na twarzy Bertiego pojawiła się pewna troska, kiedy Longbottom robił za worek treningowy, ale znowu - kim on był, żeby się tutaj wtrącać. Co najwyżej potem zapyta go, czy wszystko dobrze i wyśle mu nową porcję tych specjalnych fasolek, które dla niego czasem robił.
Jego zdaniem wszyscy ochotnicy spisali się świetnie i bardzo ucieszył się, kiedy każdy z nich dostał po gwizdku. Tak samo zaraz się zdziwił, kiedy Millie radośnie oznajmiła, że główną nagrodą był wypiek od niego.
ALE KIM ON BYŁ...?
- Millie, poszło ci fenomenalnie! - oznajmił, łapiąc Moody w objęcia, a potem zerkając na panią, co to wszystko wygrała. - Dobra robota - oznajmił Guinevere, uśmiechając się do niej szeroko.