18.07.2024, 09:03 ✶
Château des Dragons
Kiwnęła głowa, wyraźnie ukontentowana, że Lorien zgadza się z nią w kwestii imienia jej nowego pupila. To jednak, jak miała go nazwać, pozostawało jeszcze tajemnicą, ale Mulciber przeczuwała trochę, że skończy się na imieniu jakiegoś pretensjonalnego malarza. Tak samo cieszyła się, że kobieta nie kwestionowała tego, że wybrała się z nią przejść. Nie była przecież żadną z dzieciaków, które na co dzień pewnie miała w domu i bardziej klasyfikowała się do kategorii nieznajomych niż rodziny. Ale, no właśnie, od czegoś trzeba było spacer zacząć.
Kiedy Anthony poświęcił jej odrobinę więcej uwagi, przedstawiając się jej i kłaniając przed nią, Lyssa obdarzyła go najpiękniejszym ze swoich uśmiechów. Kiedy chciała, potrafiła być niezwykle czarującą młodą damą i teraz też dygnęła przed nim wdzięcznie.
- Bardzo miło mi pana poznać, Lyssa Mulciber - zrewanżowała się poprawną angielszczyzną. Jej matka zawsze dużą wagę przywiązywała do nauki przez córkę języka wysp i tak jak kiedy przyjechała do Angli, francuski akcent pakował się gdzie tylko mógł, to po paru miesiącach przemykał w większość niezauważony.
- Jestem pewna, że Rowle'owie przy odrobinie zachęty mogliby się zdecydować na przygarnięcie takiego okazu do jednego ze swoich rezerwatów - uśmiechnęła się już bardziej grzecznie, z właściwą dla siebie subtelnością, spojrzeniem na powrót opadając na twarz Shafiqa. Prawdę powiedziawszy jednak, pomijając walory artystyczne, znajdująca się na dachu figura niewiele ją interesowała. W sumie to czy jakieś miała, oprócz spełniania zachcianek jej właściciela i przypominanie mu o ładnej bestyjce, którą kiedyś widział? Lyssa siebie samą widziałaby w towarzystwie podobnego stworzenia co najwyżej w formie torebki.
Kiedy Lorien lub Anthony nie poświęcali jej jakiejkolwiek uwagi, zwyczajnie stała obok, znakomicie symulując zainteresowanie tym, co mieli sobie do powiedzenie. Było w nim jednak pewna kalkulacja, bo Lyssa bardzo nie chciała wydać im się wścibską w swoim słuchaniu-ale-nie-słuchaniu. Większą uwagę zwróciła dopiero na mężczyznę, który do nich podszedł, wychwalając Shafiqa pod niebiosa. Uśmiechnęła się i przez bardzo krótki moment dało się zauważyć w tym wyrazie pewną pobłażliwość, zanim ustąpiła grzeczności.
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.