18.07.2024, 19:25 ✶
Nora Niszczycielka Dobrej Zabawy zapewne słusznie strofowała swoich towarzyszy i powściągała ich apetyty. Woody co prawda trafiał zwykle z tym, ile i czego może wypić, żeby wykonać zadaną robotę bez większych komplikacji, ale lepiej było nie kusić niepotrzebnie losu.
Słowa Thomasa wywołały śladowy uśmiech pod jego nosem. Uwaga była trafna, lecz czarodziej nie dostrzegał dookoła nikogo, kto mógłby tę kobietę uszczęśliwić do łez. Któż by się w końcu ważył zmyć, doprowadziwszy piękną niewiastę do paroksystycznej euforii?
Nie musieli na szczęście siłą wyciągać z nieznajomej odpowiedzi na te pytania. Historia bez trudu się wyjaśniła. Woody Tarpaulin jako mężczyzna (wybiórczego) honoru oraz były glina nie mógł odmówić pomocy damie w opałach. A jeśli miałby jakiekolwiek wątpliwości, przekonałoby go do tego bez dwóch zdań spojrzenie Nory.
Przez myśl nie przyszło mu nawet oczywiście, aby powiadomić służby. Jeszcze zanim wygonili go z Brygady, miał słabość do samosądów. Teraz — gdy wiódł życie ministerialnego pariasa — wymierzenie na własną rękę odpłaty niegodziwemu rybakowi było dla niego jeszcze atrakcyjniejsze.
Nagroda była co prawda sprawą drugorzędną, ale i tak ciekawsko prześliznął wzrokiem po monetach. Nie był specjalistą z dziedziny, lecz handlując na Nokturnie miał oko do tego, które przedmioty mogą się okazać wartościowe.
— Absolutnie — przytaknął Thomasowi z pełnym zaangażowaniem.
W końcu jakie mieli opcje? Wypędzić ją stąd tak o? W żadnym wypadku. Jedyną alternatywą było zgłoszenie tego, ale jak zostało już wcześniej zaznaczone, Woody nie pałał miłością do struktur władzy, mimo że wielu jego bliskich w nich działało.
— Pani prowadzi do tego bydlaka. — Zachęcił nieznajomą ruchem ręki. — I powie coś więcej, jeśli można. Chociażby godność szanownej pani?
Sytuacja miała wiele niewiadomych. Kolejne pytania cisnęły się na usta detektywa Longbottoma. Nawet niemal dekadę po wydaleniu ze służby — choćby w nocy o północy oraz po kilku głębszych — odruchowo takie przypadki analizował przez pryzmat rubryczek i tabelek z rozmaitych druczków wpinanych w akta spraw.
!skarbmorza3
Słowa Thomasa wywołały śladowy uśmiech pod jego nosem. Uwaga była trafna, lecz czarodziej nie dostrzegał dookoła nikogo, kto mógłby tę kobietę uszczęśliwić do łez. Któż by się w końcu ważył zmyć, doprowadziwszy piękną niewiastę do paroksystycznej euforii?
Nie musieli na szczęście siłą wyciągać z nieznajomej odpowiedzi na te pytania. Historia bez trudu się wyjaśniła. Woody Tarpaulin jako mężczyzna (wybiórczego) honoru oraz były glina nie mógł odmówić pomocy damie w opałach. A jeśli miałby jakiekolwiek wątpliwości, przekonałoby go do tego bez dwóch zdań spojrzenie Nory.
Przez myśl nie przyszło mu nawet oczywiście, aby powiadomić służby. Jeszcze zanim wygonili go z Brygady, miał słabość do samosądów. Teraz — gdy wiódł życie ministerialnego pariasa — wymierzenie na własną rękę odpłaty niegodziwemu rybakowi było dla niego jeszcze atrakcyjniejsze.
Nagroda była co prawda sprawą drugorzędną, ale i tak ciekawsko prześliznął wzrokiem po monetach. Nie był specjalistą z dziedziny, lecz handlując na Nokturnie miał oko do tego, które przedmioty mogą się okazać wartościowe.
— Absolutnie — przytaknął Thomasowi z pełnym zaangażowaniem.
W końcu jakie mieli opcje? Wypędzić ją stąd tak o? W żadnym wypadku. Jedyną alternatywą było zgłoszenie tego, ale jak zostało już wcześniej zaznaczone, Woody nie pałał miłością do struktur władzy, mimo że wielu jego bliskich w nich działało.
— Pani prowadzi do tego bydlaka. — Zachęcił nieznajomą ruchem ręki. — I powie coś więcej, jeśli można. Chociażby godność szanownej pani?
Sytuacja miała wiele niewiadomych. Kolejne pytania cisnęły się na usta detektywa Longbottoma. Nawet niemal dekadę po wydaleniu ze służby — choćby w nocy o północy oraz po kilku głębszych — odruchowo takie przypadki analizował przez pryzmat rubryczek i tabelek z rozmaitych druczków wpinanych w akta spraw.
!skarbmorza3
piw0 to moje paliwo