Rita nie zamierzała się wtrącać w rozmowę wuja z matką. Miała nadzieję, że Charlotte będzie na tyle łaskawa, że pozwoli psu z nimi zostać, bo młodsza Kelly już chyba zaczęła traktować go jak członka rodziny, nie przeszkadzał w tym fakt, że zobaczyła go ledwie chwilę temu. To nic takiego. Był taki malutki i słodziutki, a do tego miał wcześniej takie smutne życie. Oni mogli dać mu szczęśliwy dom, na pewno będzie miał tu dobrze, już ona zadba o to, żeby był szczęśliwy i Jessie pewnie też. Będą musieli podzielić się obowiązkami, ale to nie było wcale problematyczne, od zawsze to robili.
- Zdążyliście już dla niego wszystko kupić? - Zapytała z entuzjazmem. Czyli w ogóle nie zakładali, że matka może się na to nie zgodzić. Charlotte chyba nie miała już wyboru, skoro wszystko było zorganizowane. Ruszyła więc do swojego brata, aby pomóc mu wypakowywać zakupy.
- Gdzie to rozłożymy? Myślałeś o tym, gdzie może mieć swój kącik? - Wolała się upewnić, czy brat nie miał już jakiegoś planu, w końcu to on go tutaj przyprowadził, więc miał większe prawo do podejmowania decyzji. Nie miała z tym najmniejszego problemu.
Matka miała rację, może faktycznie powinni wykąpać tego psa. Kto wiedział, czy nie miał pcheł, czy jakichś innych żyjątek, szczególnie, że zgarnęli go z ulicy. - Myślę, że kąpiel na pewno dobrze mu zrobi, Jessie pomożesz mi? Kto wie, jak on właściwie zareaguje na wodę. - Wolałaby, żeby jej nie ugryzł przy pierwszej próbie doprowadzenia jego sierści do porządku.