19.07.2024, 00:02 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.07.2024, 22:32 przez Quintessa Longbottom.)
Tańcuję na parkiecie z Isaaciem, a potem... no potem to wracam do baru.
Nie sądziła, że pójdzie tak szybko. Oczekiwała rozglądania się za kimś samotnym, była nawet gotowa wciągnąć w to Brennę albo Erika! Może nawet Morpheusa, byle tylko utrzeć nosa Clemensowi. Na jej wybawienie przybył jednak ktoś inny.
Przewróciła oczami, odstawiając nietknięty kieliszek z winem z powrotem na blat i jeszcze, na dokładkę, wzruszyła ramionami, podając Isaacowi rękę.
— A co mi tam — powiedziała, wychodząc z nim na prowizoryczny parkiet. Potem to już wszystko jakoś samo poszło.
Najpierw chciała dopytać Isaaca, co u jego matki — jak Victoria radzi sobie z powrotem za granicą, jak interesy układają się w Norwegii i kiedy dokładnie miała zamiar wrócić, żeby mogły znowu poplotkować? I przy okazji może przywiozłaby ze sobą jakiś ciekawy artefakt?
Niestety, cóż… Całość potoczyła się zdecydowanie za szybko, bo młody Bagshot nie pozwolił jej nawet dojść do słowa.
Zręcznie obracał ją dookoła własnej osi, a potem prowadził w rytm muzyki. Początkowo była wręcz oburzona, bo dzieciak skutecznie uciszał ją raz za razem i nie była w stanie wycisnąć z siebie nic więcej ponad zdławionego oddechu, a także czegoś na kształt: Młody człowieku! albo Cholera jasna—
Potem jednak zamiast kurczowego trzymania się jego ramienia, zaczęła się po prostu śmiać. Może nie chichotała (w takim stanie widział ją tylko Clemens, kiedy tańczyli razem na Balu Duchów i drugi raz, na ich ślubie), ale zwyczajnie dała się ponieść chwili i po prostu bawiła się. Chyba dawno tego nie robiła. Naprawdę nie była w stanie przywołać w pamięci sytuacji, kiedy ostatnim razem pozwoliła sobie na chwilę luzu, spuszczenia z tonu i odsunięcia na bok tego wszystkiego — Zakonu, Voldemorta i…
— Merlinie, Isaac! — sapnęła nagle, śmiejąc się głośno, bo chłopak zakręcił nią kilka razy, aby oboje mogli, o dziwo w rytmie!, wyskoczyć razem do przodu, a na koniec przyciągnął ją do siebie. Czuła się dziwnie. Owszem, zawsze brylowała, zawsze wszędzie było jej pełno i zawsze sprawiała wrażenie pełnej pewności siebie. Wrażenie. — Isaac… Dobrze, już dobrze! Spokojnie, mi już chyba wystarczy.
Odetchnęła, a potem poklepała go ramieniu i pieszczotliwie, jak przykładna ciotka, uszczypnęła go w policzek.
— Nie miałam pojęcia, że tak świetnie tańczysz. Musimy to kiedyś powtórzyć, to na pewno! A teraz wybacz, muszę dojść do siebie i już naprawdę czegoś się napić. — Miała już odchodzić, ale nim odwróciła się na pięcie, powiedziała jedynie: Hmm... A tak właściwie, może napijesz się ze mną?
It's such an ancient pitch
But one I wouldn't switch
'Cause there's no nicer witch than you
But one I wouldn't switch
'Cause there's no nicer witch than you