Przystanęła zaraz przy wejściu, pozwalając na to, aby wracająca z zamówionymi napojami Elise ją wyminęła. Spojrzała po zebranych. Nie wszystkich tutaj znała, ale niektórych musiała co najmniej kojarzyć. Właśnie przez wzgląd na ciotkę Agnes. To do niej podeszła w pierwszej kolejności. Lekko uścisnęła.
- Przyszłam zobaczyć jak sobie radzicie w ruletce. - odezwała się na tyle głośno, aby inni również słyszeli jej słowa, nie kierowała ich wyłącznie do ciotki. - A przy okazji chciałam również przedstawić wam moją drogą przyjaciółkę, Urlett Reykjavík. - dodała, wskazując przy okazji na kolejną blondynkę. Całkiem sporo tych blondynek było teraz w jednym pomieszczeniu. Aż cztery.
Nie była przy tym do końca szczera, gdyby rozmawiała z kimś prywatnie, w cztery oczy, nie nazwałaby Urlett przyjaciółką. Teraz jednak zdawało się to brzmieć nieco lepiej. Odpowiednio. Do towarzystwa dużo łatwiej było bowiem wprowadzić przyjaciółkę niż przypadkową czarownice, którą człowiek zajmował się na prośbę ojca.
- Urlett, kochanie? - dodała, zwracając się już konkretnie do kobiety. - To moja ciocia Agnes, kuzynka Camille i kuzyn Matthias. - w pierwszej kolejności wskazała gestem na każdego członka rodziny Delacour. Następnie na dłuższy moment zatrzymała spojrzenia na Lorien. Lorien Crouch. Znała ją jedynie z widzenia i jakiś chwilowych pogawędek podczas przyjęć. Nigdy nie obracały się w tych samych kręgach. - I jeszcze Lorien Crouch. - wskazała na niewysoką czarownice. O ile to jeszcze można było w ten sposób określić. Celine nie była świadoma, że w tym roku zmieniła ona swój status cywilny oraz nazwisko.
Na temat pozostałych nic do powiedzenia nie miała. W ogóle ich nie kojarzyła. Oni natomiast najpewniej znać musieli ją. Z pierwszych stron gazet. Z plakatów. Z radia, gdzie można było usłyszeć utwory Celine. Delacour nie była kimś anonimowym.
- A to, moi drodzy, Urlett Reykjavík. Przyjaciółka i nowa współpracownica mojego ojca. - dodała jeszcze, wyraźnie podkreślając z kim mają styczność. Kim była Urlett. Skoro przedstawiona została jako współpracownica ojca Celine, można było łatwo założyć, iż związana była z Delacour Pharmacies. Czarownica-naukowiec? Najpewniej.