19.07.2024, 21:44 ✶
Umieram.
Chociaż na moment stracił ostrość widzenia, tak w oddali rzuciła mu się w oczy sylwetka Heather, której udało się dotrzeć na metę, a tym samym wygrać tę cholerną konkurencję. Dobrze, że chociaż jedno z nas ma jasne priorytety, pomyślał tępo, mając wrażenie, że dawno w ten sposób nie pochwalił swojej narzeczonej. Jak źle musiało być, skoro sam zachowywał się tak nieodpowiedzialnie, podczas gdy Ruda dbała o ich dobre imię w towarzystwie?
— Nie, nie żyje — sapnął w kierunku Bulstrode'a, kiwając się do tyłu i do przodu, podtrzymując lewy nadgarstek prawą dłonią. — Niee! Żadnego szpitala! — Potrząsnął stanowczo głową, gdy Brenna zaczęła zasypywać ich swoimi genialnymi pomysłami. — To tylko draśnięcie, nie ma potrzeby. Poleżę chwilę i będę mógł lecieć drugi raz...
Sarknął ze śmiechem, krzywiąc się, gdy nieco za mocno poruszył ręką. Na pewno coś sobie naruszył... Bogowie, czy zwykłe zaklęcia wystarczą? Czy jeszcze kiedykolwiek będzie w stanie unieść różdżkę? Czy scyzoryk do krojenia składników do eliksirów pochodzenia zwierzęcego będzie mu drgał w dłoni? Po policzku chłopaka spłynęła pojedyncza łza. Właśnie dlatego unikał niebezpiecznych sytuacji! Będzie miał za swoje... Raz dał się skusić, aby spróbować być jak Heather i proszę! Katastrofa!
— Nie wziąłem pod uwagę wszystkich czy-YYYY-nników — wyjaśnił słabym głosem Basiliusowi, odwracając wzrok, gdy ten zaczął przyglądać się jego kontuzji ręki.
Jeszcze chwilę, a do tej całej pielgrzymki dołączy jeszcze Florence, a jak ona już dorzuci swoje trzy sykle, to się chyba zupełnie rozpłacze. Gdyby miał zgadywać, to kobieta bardziej zainteresuje się dziurą w grafiku szpitala niż tym, że jej najpilniejszy student mógł chodzić w temblaku przez najbliższe kilka dni! Cameron zagryzł dolną wargę i opuścił wzrok na mokry piasek, jednak zaraz uniósł czoło, gdy tuż obok znalazła się...
— Zrobiłem to dla ciebie! — mruknął do Heather, gdy udało jej się przepchnąć na przód pielgrzymki. — Poza tym, jeszcze żyję, więc...
Chociaż na moment stracił ostrość widzenia, tak w oddali rzuciła mu się w oczy sylwetka Heather, której udało się dotrzeć na metę, a tym samym wygrać tę cholerną konkurencję. Dobrze, że chociaż jedno z nas ma jasne priorytety, pomyślał tępo, mając wrażenie, że dawno w ten sposób nie pochwalił swojej narzeczonej. Jak źle musiało być, skoro sam zachowywał się tak nieodpowiedzialnie, podczas gdy Ruda dbała o ich dobre imię w towarzystwie?
— Nie, nie żyje — sapnął w kierunku Bulstrode'a, kiwając się do tyłu i do przodu, podtrzymując lewy nadgarstek prawą dłonią. — Niee! Żadnego szpitala! — Potrząsnął stanowczo głową, gdy Brenna zaczęła zasypywać ich swoimi genialnymi pomysłami. — To tylko draśnięcie, nie ma potrzeby. Poleżę chwilę i będę mógł lecieć drugi raz...
Sarknął ze śmiechem, krzywiąc się, gdy nieco za mocno poruszył ręką. Na pewno coś sobie naruszył... Bogowie, czy zwykłe zaklęcia wystarczą? Czy jeszcze kiedykolwiek będzie w stanie unieść różdżkę? Czy scyzoryk do krojenia składników do eliksirów pochodzenia zwierzęcego będzie mu drgał w dłoni? Po policzku chłopaka spłynęła pojedyncza łza. Właśnie dlatego unikał niebezpiecznych sytuacji! Będzie miał za swoje... Raz dał się skusić, aby spróbować być jak Heather i proszę! Katastrofa!
— Nie wziąłem pod uwagę wszystkich czy-YYYY-nników — wyjaśnił słabym głosem Basiliusowi, odwracając wzrok, gdy ten zaczął przyglądać się jego kontuzji ręki.
Jeszcze chwilę, a do tej całej pielgrzymki dołączy jeszcze Florence, a jak ona już dorzuci swoje trzy sykle, to się chyba zupełnie rozpłacze. Gdyby miał zgadywać, to kobieta bardziej zainteresuje się dziurą w grafiku szpitala niż tym, że jej najpilniejszy student mógł chodzić w temblaku przez najbliższe kilka dni! Cameron zagryzł dolną wargę i opuścił wzrok na mokry piasek, jednak zaraz uniósł czoło, gdy tuż obok znalazła się...
— Zrobiłem to dla ciebie! — mruknął do Heather, gdy udało jej się przepchnąć na przód pielgrzymki. — Poza tym, jeszcze żyję, więc...