20.07.2024, 20:09 ✶
Cathal był jednym z tych ludzi, których naprawdę niewiele ograniczało. Przynajmniej póki nie liczyć głosów w głowie i spowijającej umysł choroby.
W dorosłe życie wchodził nie mając rodziców, którzy mogliby go spętać, za to mając dalszych krewnych, mogących go nieco wesprzeć. Nie był może obrzydliwie bogaty, ale matka zostawiła mu dom i trochę złota, dość, aby nie musiał się przejmować brakiem pieniędzy, i mógł wybrać taki zawód, jakiego zechce. Choroba czyniła naukę łatwą i szybką, krew Shafiqów wyszeptywała słowa we wszystkich językach świata. Wiele osób w takich warunkach wpadało w pułapkę używek, wiecznej zabawy, szukania podniet i złego towarzystwa. On uważał, że sam jest złym towarzystwem, a bardziej interesowały go podróże i historia niż uciekanie w świat narkotyków. Przejmował się głównie swoją pracą i bardzo wąskim gronem znajomych, nie dbał zupełnie o reputację, wszelkie ukłony w jej stronę wykonując jedynie przez wzgląd na ciotkę. Żadne plotki z tego wieczoru nie zaprzątały mu głowy - może sam nie ciągnąłby Cynthii na publiczne spotkania, świadom, że dla młodszej kobiety sprawa może wyglądać inaczej niż dla niego, ale to ona go tu przyprowadziła, nie zamierzał więc się nad tą sprawą zastanawiać.
O miłości nigdy nie myślał. Nie kochał chyba nigdy nikogo, a przynajmniej nie inaczej niż braterską miłością, a i tu odczuwał tę może do dwóch osób - a i tego nie był pewien. Nie uciekał przed nią, ale i jej nie szukał ani nie pragnął. Gdyby się nad tym zastanowił, może uznałby, że w jego rodzinie po prostu nikt nie potrafi kochać, ale nigdy nie poświęcał temu wiele myśli.
- Istnieje wiele różnych legend, na temat Artura, Merlina, rycerzy. Cavall pojawia się głównie w tych o polowaniu na wielkiego niedźwiedzia. Większość tych opowieści to pewnie bzdury. Merlin zapewne istniał naprawdę, był też wódz Brytów, któremu towarzyszył, była czarodziejka, działająca przeciwko nim i Nimue z Jeziora, ale większość przesłan to romantyczne wytwory wyobraźni mugoli, a i niestety kilku czarodziejów. W animaga - orła zbytnio bym nie wierzył. Antypatie i sympatie Morgany to pewnie też dodatek, mający pokazać ją w negatywnej roli. Zła wiedźma, która nie cierpiała nawet psów.
Król Artur nigdy nie był tą postacią historyczną, która interesowałaby Cathala najbardziej, ale będąc historykiem z Wysp Brytyjskich musiałeś studiować jego historię - czy też raczej, przede wszystkim, historię Merlina. I Shafiq musiał przyznać, że była to opowieść, która potrafiła poruszyć wyobraźnię.
Król przeszłych i przyszłych dni, jego dwa miecze – jeden z kamienia, drugi z jeziora, jego mag, jego rycerze, jego zamek Camelot. Zdradzona miłość i zdradzona przyjaźń, utracone zaufanie, podstęp, brat – lub syn, zależnie od wersji – odbierający życie i wreszcie powrót do mitycznego Avalonu.
*
– Zgarniam stawkę – oświadczył, rzucając na blat cholernego pokera, ku niewątpliwego niezadowoleniu reszty mężczyzn przy stole. Może to szczęście, w które absolutnie nie wierzył, dopisywało mu tego dnia? A może sprzyjało odważnym… czy lekkomyślnym? Eliksir, który spowijał jego umysł, przestawał jednak powoli działać i mocno osłabł podczas kolejnej partii. Wraz z tym, jak mikstura ulatywała, Cathalowi ciężej było się skupić w takim tłumie, a i szybko próby wyliczania możliwych kombinacji i prawdopodobieństw wykazały, że tym razem przegra z kretesem, spasował więc w odpowiedniej chwili.
Tym razem jednak, bez podszeptów mikstury, którą dodano do drinka (może kasyno celowo ją serwowało, by ludzie byli bardziej skłonni ryzykować pieniądze i nie myśleli nad konsekwencjami? Zastanowiłby się, czy to legalne, gdyby w ogóle go to obchodziło…) stracił tylko dziesięć galeonów, a w dwóch poprzednich zgarnął całkiem ładne sumy, ogólnie można było więc uznać, że wychodził mocno na plus.
– Wygląda na to, że zdobyłem trochę pieniędzy na remont kuchni – rzucił do Cynthii z odrobiną kpiny w głosie, podnosząc się, skoro zdecydował nie kusić dalej losu i nie dołączać do kolejnej partii. – Zawdzięczam ci możliwość odmalowania ścian.
W dorosłe życie wchodził nie mając rodziców, którzy mogliby go spętać, za to mając dalszych krewnych, mogących go nieco wesprzeć. Nie był może obrzydliwie bogaty, ale matka zostawiła mu dom i trochę złota, dość, aby nie musiał się przejmować brakiem pieniędzy, i mógł wybrać taki zawód, jakiego zechce. Choroba czyniła naukę łatwą i szybką, krew Shafiqów wyszeptywała słowa we wszystkich językach świata. Wiele osób w takich warunkach wpadało w pułapkę używek, wiecznej zabawy, szukania podniet i złego towarzystwa. On uważał, że sam jest złym towarzystwem, a bardziej interesowały go podróże i historia niż uciekanie w świat narkotyków. Przejmował się głównie swoją pracą i bardzo wąskim gronem znajomych, nie dbał zupełnie o reputację, wszelkie ukłony w jej stronę wykonując jedynie przez wzgląd na ciotkę. Żadne plotki z tego wieczoru nie zaprzątały mu głowy - może sam nie ciągnąłby Cynthii na publiczne spotkania, świadom, że dla młodszej kobiety sprawa może wyglądać inaczej niż dla niego, ale to ona go tu przyprowadziła, nie zamierzał więc się nad tą sprawą zastanawiać.
O miłości nigdy nie myślał. Nie kochał chyba nigdy nikogo, a przynajmniej nie inaczej niż braterską miłością, a i tu odczuwał tę może do dwóch osób - a i tego nie był pewien. Nie uciekał przed nią, ale i jej nie szukał ani nie pragnął. Gdyby się nad tym zastanowił, może uznałby, że w jego rodzinie po prostu nikt nie potrafi kochać, ale nigdy nie poświęcał temu wiele myśli.
- Istnieje wiele różnych legend, na temat Artura, Merlina, rycerzy. Cavall pojawia się głównie w tych o polowaniu na wielkiego niedźwiedzia. Większość tych opowieści to pewnie bzdury. Merlin zapewne istniał naprawdę, był też wódz Brytów, któremu towarzyszył, była czarodziejka, działająca przeciwko nim i Nimue z Jeziora, ale większość przesłan to romantyczne wytwory wyobraźni mugoli, a i niestety kilku czarodziejów. W animaga - orła zbytnio bym nie wierzył. Antypatie i sympatie Morgany to pewnie też dodatek, mający pokazać ją w negatywnej roli. Zła wiedźma, która nie cierpiała nawet psów.
Król Artur nigdy nie był tą postacią historyczną, która interesowałaby Cathala najbardziej, ale będąc historykiem z Wysp Brytyjskich musiałeś studiować jego historię - czy też raczej, przede wszystkim, historię Merlina. I Shafiq musiał przyznać, że była to opowieść, która potrafiła poruszyć wyobraźnię.
Król przeszłych i przyszłych dni, jego dwa miecze – jeden z kamienia, drugi z jeziora, jego mag, jego rycerze, jego zamek Camelot. Zdradzona miłość i zdradzona przyjaźń, utracone zaufanie, podstęp, brat – lub syn, zależnie od wersji – odbierający życie i wreszcie powrót do mitycznego Avalonu.
*
– Zgarniam stawkę – oświadczył, rzucając na blat cholernego pokera, ku niewątpliwego niezadowoleniu reszty mężczyzn przy stole. Może to szczęście, w które absolutnie nie wierzył, dopisywało mu tego dnia? A może sprzyjało odważnym… czy lekkomyślnym? Eliksir, który spowijał jego umysł, przestawał jednak powoli działać i mocno osłabł podczas kolejnej partii. Wraz z tym, jak mikstura ulatywała, Cathalowi ciężej było się skupić w takim tłumie, a i szybko próby wyliczania możliwych kombinacji i prawdopodobieństw wykazały, że tym razem przegra z kretesem, spasował więc w odpowiedniej chwili.
Tym razem jednak, bez podszeptów mikstury, którą dodano do drinka (może kasyno celowo ją serwowało, by ludzie byli bardziej skłonni ryzykować pieniądze i nie myśleli nad konsekwencjami? Zastanowiłby się, czy to legalne, gdyby w ogóle go to obchodziło…) stracił tylko dziesięć galeonów, a w dwóch poprzednich zgarnął całkiem ładne sumy, ogólnie można było więc uznać, że wychodził mocno na plus.
– Wygląda na to, że zdobyłem trochę pieniędzy na remont kuchni – rzucił do Cynthii z odrobiną kpiny w głosie, podnosząc się, skoro zdecydował nie kusić dalej losu i nie dołączać do kolejnej partii. – Zawdzięczam ci możliwość odmalowania ścian.