21.07.2024, 20:58 ✶
Niektórzy mogliby nazwać ich znajomość makabryczną, ale ona nie odbierała tego w ten sposób. Nicholas był elokwentny, dzielili zainteresowania, a ich rodziny obracały się w jednym kręgu. Nie lubiła dopuszczać innych ludzi do sekcji, które miała okazję przeprowadzać, ale gdy postawioną ją pod ścianą w związku z wydarzeniami ze świata magii, lepiej niż na Traversa nie mogła trafić. Nie był idiotą, miał pojęcie o ciałach. Dodatkowo przez pracę, znał się na klątwach znacznie lepiej, niż ona. Zerkała na niego z ciekawością, próbując przewidywać, czy ich profesjonalne opinie będą się pokrywać. Po ich wizycie w Skandynawii czuła się przy nim na tyle swobodnie, że odpuściła sobie głupie uśmieszki, które zwykle w Ministerstwie rozdawała.
Grzebiąc w papierach, szukała dla niego odpowiedzi na zadane pytania. Dane były dość skrupulatne, pomijając powtórzenia wyrazów — miały nawet liczby, pisane w pospiechu i dość niezgrabne. Całe Ministerstwo przypominało trochę tor wyścigowy, sprawy piętrzyły się i te z ważniejszym priorytetem, trafiały do głównych aurorów, a te mniejsze rybki, były w rękach stażystów lub osób, które dopiero co dostały się do pracy. Prawda była taka, że każde ręce zdolne do pracy i po odpowiednich kursach, były im teraz potrzebne. Ukryła rozbawienie budynkiem w budynku, bo autor miał chyba na myśli, że budynek znajdował się w podpalanej już wcześniej dzielnicy, chociaż nie mogła być pewna. Może w budynku był spalony sklep?
- Jak nie śmierciożerca, to może osoba powiązana z tym kręgiem, jakiś naśladowca lub człowiek pod wpływem takowej. Ciężko mi uwierzyć w Imperiusa. To niezwykle wygodna wymówka, gdy ktoś zostaje złapany. - wzruszyła delikatnie ramionami, przesuwając spojrzeniem po jego twarzy. Gdy odnalazła spojrzenie, zamyśliła się na chwilę, stukając palcami w powierzchnie znajdująca się pod nimi. - Ciężko tutaj założyć przypadek i włamanie, złapanie za jakiś przeklęty przedmiot.
Może ktoś go przeklął wcześniej, a efekt zaklęcia miał odpalić się po spełnieniu konkretnych warunków lub po minięciu wyznaczonej daty? Z pewnością dla sprawcy byłoby to szalenie wygodne.
- Nie kojarzę nazwiska, być może stażysta asystował komuś nowemu? - zgadła z westchnieniem, przenosząc wzrok z mężczyzny na trupa, bo przyglądała się Nicholasowi trochę zbyt długo. Na jego pytanie wydała z siebie ciche mruknięcie zastanowienia, znów pochylając się nad tchawicą, obserwując tkanki oraz ich uszkodzenia, jakby tliło się w jej głowie przeświadczenie, że o czymś po prostu zapomnieli. - Tych najlepszych przypisują do spraw bezpośrednio związanych z wojną lub do spraw głównych rodów. Nie wiem, czy zauważyłeś, ale obecnie przez korytarze przemyka paranoja i zwątpienie. Wszyscy patrzą sobie na ręce, każdy podejrzewa każdego i powstają niedorzeczne plotki. Dlatego sprawy najciaśniej związane z obecną sytuacją, traktowane są priorytetowo.
Wyjaśniła pokrótce to, co zasłyszała od współpracowników oraz od rudej plotkary z recepcji, niezwykle sprzedajnej za słodkości lub drobne upominki, użytecznej. Była głupiutka, ale wiedziała absolutnie wszystko z piętra, co było poniekąd niesamowite. Podniosła na niego ponownie wzrok, chcąc widocznie o coś zapytać, ale ostatecznie, zacisnęła tylko usta. Pokręciła delikatnie głową, wsuwając palce ostrożne w gnijące partie, rozsuwając je palcami. - Może sprawdźmy też płuca.
Grzebiąc w papierach, szukała dla niego odpowiedzi na zadane pytania. Dane były dość skrupulatne, pomijając powtórzenia wyrazów — miały nawet liczby, pisane w pospiechu i dość niezgrabne. Całe Ministerstwo przypominało trochę tor wyścigowy, sprawy piętrzyły się i te z ważniejszym priorytetem, trafiały do głównych aurorów, a te mniejsze rybki, były w rękach stażystów lub osób, które dopiero co dostały się do pracy. Prawda była taka, że każde ręce zdolne do pracy i po odpowiednich kursach, były im teraz potrzebne. Ukryła rozbawienie budynkiem w budynku, bo autor miał chyba na myśli, że budynek znajdował się w podpalanej już wcześniej dzielnicy, chociaż nie mogła być pewna. Może w budynku był spalony sklep?
- Jak nie śmierciożerca, to może osoba powiązana z tym kręgiem, jakiś naśladowca lub człowiek pod wpływem takowej. Ciężko mi uwierzyć w Imperiusa. To niezwykle wygodna wymówka, gdy ktoś zostaje złapany. - wzruszyła delikatnie ramionami, przesuwając spojrzeniem po jego twarzy. Gdy odnalazła spojrzenie, zamyśliła się na chwilę, stukając palcami w powierzchnie znajdująca się pod nimi. - Ciężko tutaj założyć przypadek i włamanie, złapanie za jakiś przeklęty przedmiot.
Może ktoś go przeklął wcześniej, a efekt zaklęcia miał odpalić się po spełnieniu konkretnych warunków lub po minięciu wyznaczonej daty? Z pewnością dla sprawcy byłoby to szalenie wygodne.
- Nie kojarzę nazwiska, być może stażysta asystował komuś nowemu? - zgadła z westchnieniem, przenosząc wzrok z mężczyzny na trupa, bo przyglądała się Nicholasowi trochę zbyt długo. Na jego pytanie wydała z siebie ciche mruknięcie zastanowienia, znów pochylając się nad tchawicą, obserwując tkanki oraz ich uszkodzenia, jakby tliło się w jej głowie przeświadczenie, że o czymś po prostu zapomnieli. - Tych najlepszych przypisują do spraw bezpośrednio związanych z wojną lub do spraw głównych rodów. Nie wiem, czy zauważyłeś, ale obecnie przez korytarze przemyka paranoja i zwątpienie. Wszyscy patrzą sobie na ręce, każdy podejrzewa każdego i powstają niedorzeczne plotki. Dlatego sprawy najciaśniej związane z obecną sytuacją, traktowane są priorytetowo.
Wyjaśniła pokrótce to, co zasłyszała od współpracowników oraz od rudej plotkary z recepcji, niezwykle sprzedajnej za słodkości lub drobne upominki, użytecznej. Była głupiutka, ale wiedziała absolutnie wszystko z piętra, co było poniekąd niesamowite. Podniosła na niego ponownie wzrok, chcąc widocznie o coś zapytać, ale ostatecznie, zacisnęła tylko usta. Pokręciła delikatnie głową, wsuwając palce ostrożne w gnijące partie, rozsuwając je palcami. - Może sprawdźmy też płuca.