• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[ 15 Lipca 1972 ] | Rosie x Anthony

[ 15 Lipca 1972 ] | Rosie x Anthony
Kapryśny Dziedzic
"Have some fire. Be unstoppable. Be a force of nature. Be better than anyone here and don't give a damn about what anyone thinks."
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Anthony jest wysokim i dobrze zbudowanym facetem, schludnym i przeważnie elegancko ubranym, zważywszy na swoją pozycję.. Ma burzę brązowych, niesfornych włosów - delikatnie kręconych i duże oczy. Gdy się uśmiecha, czasem pojawiają mu się dołeczki w polikach i ma ten charakterystyczny, zadziorny wyraz twarzy. Lubi nosić zegarki, na palcu ma sygnet rodowy. Jeśli nie korzysta z teleportacji, spotkać go można na motorze.

Anthony Ian Borgin
#5
21.07.2024, 22:05  ✶  
Nawet gdyby ktoś zapytał go trzeźwego, czy Rosie przypomina mu anioła — nie zaprzeczyłby. Wszystkie te mityczne, książkowe lub też pochodzące z obrazów postacie z białymi skrzydłami były jego zdaniem brzydkie. Nijakie w tym swoim blondzie, oczywiste w spojrzeniu, przerysowane. Robiono z nich stworzenia idealne, a przecież takowe nie mogły zwyczajnie istnieć. Jego anioł miał zupełnie inną formę, był tego pewien — może miał nawet ciemne lub szkarłatne skrzydła? Przyglądał się jej w myśleniu i chociaż bardzo nie chciał pożerać jej wzrokiem, nawet przed samym sobą musiał przyznać, że była po prostu w jego typie. Te jej buntownicze spojrzenie, w którym widział niezadowolenie z otaczającego ją świata i tego, co na nią narzucał. Gdzieś tam w środku czuł, że w pewny sposób są do siebie podobni, ale nie umiał jeszcze tego przeświadczenia określić słowami, wyjaśnić właściwymi argumentami. Musiało kryć się za tym coś więcej, skoro poprosił Różę o granie w grę, która mogła ich obydwoje zwyczajnie zniszczyć towarzysko. Wizualnie malowała się tak krucho i delikatnie, jak te kwiaty, od których nosiła imię, a jednak wiedział, że była kolejną kobietą w jego życiu, która nie potrzebowała ochrony lub jego. Nie potrzebowała rycerza na białym koniu, który mógłby ratować ją z każdej opresji. Przez te swoje kolce, była niezależna i silna, wyuczona trudnej sztuki poruszania się w arystokracji magicznej.
Był jednak pewien, że w jakimś stopniu była tym jego aniołem, chociaż nie wiedział jeszcze, czy będzie jego zbawieniem, czy zgubił. Teraz, siedząc nad szklanką, ścigany przez własne grzechy, niesiony niechęcią i niesprawiedliwością, cieszył się, że przyszła. Nawet jeśli nie mógł tego powiedzieć, to starał się przelać tę wdzięczność w ten prosty gest przywitania, którym ją obdarzył. Widział, że uciekła wzrokiem, ale nie komentował i nie mógł naciskać, ciesząc się jedynie, że nie cofnęła ręki lub w coś jej nie wytarła.
Była niesamowitą kobietą. Wiedział to, chociaż znał ją krótko. I za to zamierzał zrobić dla niej, co mógł — tak sobie właśnie obiecał, żeby mogła spełnić swoje marzenia oraz plany. Nie było to chyba zbyt Borgińskie zachowanie, ale uznał, że należało być wdzięcznym ludziom, którzy pojawili się we właściwym momencie. Po całej sytuacji z Brenną i z brutalną świadomością, że Longbottom go chyba nienawidzi, nie miał chęci na wieczorki zapoznawcze i na rozmowy o ślubach. Uratowała go od tego, godząc się na ten szalony pomysł. I do tego tak się angażowała, sprawiała wrażenie idealnej narzeczonej.
Jakim cudem jednocześnie był wdzięczny i jednocześnie targały nim tak wielkie wyrzuty sumienia, że ją w to wciągnął? Wzdrygał się nieco, alkohol zaszumiał mu w głowie i zaschło mu w gardle, ale jedyne co Antek zrobił, to przymknął na kilka sekund oczy, czując na wargach ciepło jej skóry.
Uniósł brew w stronę kobiety na jej słowa, prychając pod nosem i wywracając oczami.
- Jesteś niemożliwa. Twój ojciec utnie mi.. Głowę, jak się dowie, że tu byłaś. I tak nie jest zachwycony naszymi zaręczynami. - jęknął ze zrezygnowaniem, ale i nutą rozbawienia w głosie, jakby była to sytuacja, na którą po prostu nie miał wpływu. Starał się, aby Thomas go polubił, był nienaganny i przyniósł mu odpowiedni podarek, a jej matce bukiet z kilkudziesięciu kwiatów — nie tak duży, jak Rosie, ale wciąż pokaźny, nie żałując galeonów. Czuł jednak to wbijające się w niego niczym ostrze spojrzenie, czuł chłód jego słów na skórze. - Zwykle rodzice mnie lubili. - zauważył jeszcze, robiąc kolejnego łyka, a cierpki napój rozgrzał go od środka i sprawił, że żołądek nieco się zacisnął. - No i nie musisz się martwić, Różyczko. Nawet jeśli nie jest to miejsce dla Ciebie, to cię ochronie. Od tego jestem.
Klepnął się w pierś wolną dłonią, prostując niczym struna i uśmiechając w jej stronę z coraz bardziej błyszczącymi oczami. - Męczeństwo, co? Chyba dla Róży. Piękno do Ciebie pasuje. - dodał jeszcze z delikatnym wzruszeniem ramion, przywierając plecami do oparcia. Trzeba przyznać, że pojawienie się brunetki nastroiło go trochę w bojową formę, rozglądał się co jakiś czas po izbie i posyłał lodowate spojrzenia każdemu, kto gapił się na nią zbyt długo. Na Merlina, powinien ją stąd przecież zabrać! Przesunął dłonią po twarzy, kręcąc do swoich myśli głową, jakby brutalnie świadomy, że jego narzeczona i tak go nie posłucha. Spojrzał na nią kątem oka, zastanawiając się nad porwaniem.
- No właśnie, straciłabyś jeden płatek, gdyby wyszło na jaw, że mnie zaniedbujesz. - przytaknął grzecznie, odwracając twarz w jej stronę. Znów się uśmiechnął, nonszalancko i łobuzersko, chyba na komentarz o przewinieniach. Nie wątpił w jej niewinność, nie miała na sumieniu tyle, co on. Ciężar czarnej perełki na bransoletce skrytej pod rękawem koszuli sprawił, że po ciele przebiegł mu dreszcz. Było to jednak bagno, z którego nie mógł się wyplątać, był tego brutalnie świadomy. Uznał też, że nie chciałby, aby cokolwiek ją nawiedzało. Alkohol dodawał mu opiekuńczości, budził w nim głęboko ukryte pokłady troski i poczucia sprawiedliwości. Mógł się bawić w rycerza, mówić głupie rzeczy i potem zrzucać to wszystko na alkohol. - Gdyby jakieś Cię nawiedzały, dał mi znać. Wezmę je na siebie. Jaki byłby ze mnie narzeczony, gdybym nie stawiał Ciebie przed sobą? Tak? Mam dość?
Ściągnął brwi z miną niezadowolonego dziecka, gdy chwyciła za szklankę. W pierwszej chwili nawet wysunął dłoń, nakładając palce na jej palce, aby odzyskać kryształową szklankę, ale ostatecznie westchnął, odpuścił i zaciągnął się papierosem. Szumiało mu w głowie, miał wypieki, ale chyba nie było jeszcze aż tak źle? Lód tak rozkosznie obijał się o krawędzie szklanki, bursztynowy trunek kusił jego spojrzenie, ale Tosiek nie uległ. - Jak tak mówisz, to pewnie mam, ale to dobry trunek. Może jeszcze mały łyk? - negocjował, wypuszczając dym gdzieś na bok. Przesunął się nieco, obracając w jej stronę bardziej, aby swobodnie mógł na nią patrzeć, lustrując wzrokiem twarz i oczy. Trochę się z nią droczył, ale w tej pozycji mógł też ocenić szanse powodzenia planu, który rodził się w jego głowie. - Na Merlina, ale Ty masz ładne oczy, takie nietypowo błękitne. Dobrze zrobiłem, zamawiając Ci pierścionek, który nie jest aż tak oczywisty.
Stwierdził dumnie, całkiem zadowolony z olbrzymiego szafiru, który będzie się w nim krył. Ciekawe, czy był już do odbioru?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Ian Borgin (5390), Roselyn Greengrass (2756)




Wiadomości w tym wątku
[ 15 Lipca 1972 ] | Rosie x Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 09.06.2024, 22:50
RE: [ 15 Lipca 1972 ] | Rosie x Anthony - przez Roselyn Greengrass - 21.06.2024, 20:49
RE: [ 15 Lipca 1972 ] | Rosie x Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 07.07.2024, 14:29
RE: [ 15 Lipca 1972 ] | Rosie x Anthony - przez Roselyn Greengrass - 17.07.2024, 21:50
RE: [ 15 Lipca 1972 ] | Rosie x Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 21.07.2024, 22:05
RE: [ 15 Lipca 1972 ] | Rosie x Anthony - przez Roselyn Greengrass - 11.08.2024, 21:04
RE: [ 15 Lipca 1972 ] | Rosie x Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 25.08.2024, 21:32
RE: [ 15 Lipca 1972 ] | Rosie x Anthony - przez Roselyn Greengrass - 03.09.2024, 17:24
RE: [ 15 Lipca 1972 ] | Rosie x Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 26.10.2024, 22:41
RE: [ 15 Lipca 1972 ] | Rosie x Anthony - przez Roselyn Greengrass - 08.11.2024, 23:39
RE: [ 15 Lipca 1972 ] | Rosie x Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 15.12.2024, 22:31

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa