22.07.2024, 18:38 ✶
Południowe stragany - Stoisko z loterią
Podchodzę do stoiska razem z Heather, a kiedy zwalnia się kolejka, wykorzystuje losy, które jeszcze mi zostały.
Każdy mistrz eliksirów potrzebował swojego własnego ekwipunku. Chociaż Lupin przywykł do korzystania z ogólnodostępnego wyposażenia do warzenia mikstur, czy to w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie lub Szpitalu św. Munga, tak zdecydowanie wolał korzystać z przedmiotów, które były dostosowane do jego potrzeb i zachcianek. Tym bardziej więc ucieszył się, że zakup półki nie nadszarpnął zbyt wielu z jego cienkiego budżetu.
A tak było po prostu łatwiej. Zwłaszcza że w dużej mierze był samoukiem. Sporą liczbę technik alchemicznych przyswoił w dużo bardziej domowych warunkach niż znaczna część studentów Akademii Munga. A chociaż cierpiał obecnie na dosyć mocny deficyt czasu wolnego poza pracą, tak wolał mieć własny sprzęt, gdyby przyszło co do czego i musiał uwarzyć parę eliksirów po znajomości. Lepsze to niż latanie do apteki albo czekania na zwolnienie pracowni alchemicznych w miejscu pracy.
— Powinniśmy później skoczyć na Horyzontalną. Albo na kebaba do mugolskiej dzielnicy — zaproponował, gdy odszedł wraz z Heather od Magicznych Różności i zaczął kierować się w stronę stanowiska z loterią. Dalej miał parę losów do wykorzystania. — Skoro wszyscy się zebrali tutaj, to w innych dzielnicach powinno być nieco luźniej. To jest, w dzielnicach czarodziejów.
Obchody Lammas raczej nie zmieniły zbyt wiele w niemagicznym centrum Londynu. Mugole pewnie dalej latali za swoimi sprawami, nieświadomi tego, że parę ulic dalej odbywała się dosyć huczna impreza. Mimo to dobrym kebabem Cameron nie wzgardziłby w żadnych warunkach. Chłopak otoczył swoją narzeczoną ramieniem, czekając na swoją kolej pośród ludzi ustawionych do stoiska z losowaniem. Kiedy w końcu przyszła jego kolej, zdecydował się jako pierwszy podjąć walkę z losem. Kto wie, może jeśli jemu źle pójdzie, to przynajmniej Heather uda się wylosować parę niezłych fantów?