22.07.2024, 19:08 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.07.2024, 19:09 przez Basilius Prewett.)
Plaża przy umierającym Cameronie -> idę na koc z drinkiem
Słysząc bezsensowne zapewnienia Camerona, że wszystko jest w porządku, ma się z nim tak nie pieścić, a tak poza tym to krew jest tam, gdzie powinna być, więc co za problem, na ramionach Basiliusa pojawił się ten niewielki diablik, podpowiadający mu co mógłby teraz zrobić, by dopiec chłopakowi. Po pierwsze mogły po prostu odpowiedzieć złośliwie. Po drugie mógłby spytać się na cały głos, czy nie ma ktoś przy sobie czegoś na uspokojenie, bo młody Lupin nie daje sobie rady z widokiem złamanej kończyny. Po trzecie mógł mu zmienić kolor opatrunku na jakiś głupi. A po czwarte, mógł zawołać Florence, by przyszła mu pomóc, co chyba kusiło go najbardziej.
Niestety całkiem lubił Camerona, więc ze smutkiem zdusił w sobie te podszepty, westchnął ciężko, przewrócił oczami i spojrzał poważnie na Lupina.
– Cameronie, proszę cię. Daj spokój. Sam wiesz, że to męczące gdy pacjenci próbując się popisywać – powiedział po prostu i po dłuższej chwili młody Lupin, został odstawiony na koc wraz z bardzo porządnym opatrunkiem na uszkodzonej ręce i eliksirem na ból na wypadek, gdyby poprzedni przestał działać, a sam Basilius postanowił chwycił n szybko pierwszego lepszego drinka z baru i samemu na chwilę usiąść na kocu, na którym wcześniej grał w karty z Atreusem, wciąż będąc nieco obalałym po swojej własnej przygodzie z miotłą.
!drinkzniespodzianką
Słysząc bezsensowne zapewnienia Camerona, że wszystko jest w porządku, ma się z nim tak nie pieścić, a tak poza tym to krew jest tam, gdzie powinna być, więc co za problem, na ramionach Basiliusa pojawił się ten niewielki diablik, podpowiadający mu co mógłby teraz zrobić, by dopiec chłopakowi. Po pierwsze mogły po prostu odpowiedzieć złośliwie. Po drugie mógłby spytać się na cały głos, czy nie ma ktoś przy sobie czegoś na uspokojenie, bo młody Lupin nie daje sobie rady z widokiem złamanej kończyny. Po trzecie mógł mu zmienić kolor opatrunku na jakiś głupi. A po czwarte, mógł zawołać Florence, by przyszła mu pomóc, co chyba kusiło go najbardziej.
Niestety całkiem lubił Camerona, więc ze smutkiem zdusił w sobie te podszepty, westchnął ciężko, przewrócił oczami i spojrzał poważnie na Lupina.
– Cameronie, proszę cię. Daj spokój. Sam wiesz, że to męczące gdy pacjenci próbując się popisywać – powiedział po prostu i po dłuższej chwili młody Lupin, został odstawiony na koc wraz z bardzo porządnym opatrunkiem na uszkodzonej ręce i eliksirem na ból na wypadek, gdyby poprzedni przestał działać, a sam Basilius postanowił chwycił n szybko pierwszego lepszego drinka z baru i samemu na chwilę usiąść na kocu, na którym wcześniej grał w karty z Atreusem, wciąż będąc nieco obalałym po swojej własnej przygodzie z miotłą.
!drinkzniespodzianką