22.07.2024, 19:52 ✶
Zaginam czasoprzestrzeń i odpowiadam Erikowi (puciam go przy okazji), kończę tańczyć i wracam do baru. Witam się ze wszystkimi
-Tak, jesteś moim światełkiem.-Powiedział prawie że pieszczotliwie i wyciągnął dłoń, żeby popuciać Erika po policzku.-Ciężko jest zdusić w sobie wyrzuty sumienia, ale jeśli skupisz się na tym, ile dobrego zrobiłeś, to może będzie ci łatwiej?- Jeśli Longbottom'owi udało się uniknąć puciania, to Isaac spróbował ponownie, tym razem atakując drugi policzek.
-Tak, mówiłem Ziemniaczkowi o moich planach pisarskich. Pisze artykuł do Proroka Codziennego o śmierciożercach. O tym, że są udawanymi patriotami.-Wyjaśnił.-Mam już wstępny zarys i tak właściwie, to mógłbym Ci go przesłać. Przeczytasz i powiesz co myślisz, okej?-Poprosił, patrząc na Erika uważnie. Brenna powiedziała mu, że powinien działać powoli. Bagshot obiecał jej, że się nad tym zastanowi i tak właśnie zrobił. Długo o tym myślał, analizując wszystkie za i przeciw. Ostatecznie doszedł do wniosku, że “powoli” trochę do niego nie pasuję. Chciał mieć jakiś wkład w tocząca się wojnę i postanowił zrobić to po swojemu. Czy była to dobra decyzja? Nie wiedział. Czy przyjaciele, którym opowiedział o swoich planach, mogliby na niego jakoś wpłynąć, przeprowadzając z nim poważną rozmowę? Możliwe. Isaac sam był swoim sumieniem oraz doradcą, ale brał pod uwagę zdanie ludzi, na których mu zależało.
Bagshot miał nadzieję, że Erik popiera jego pomysł pisania pod własnym imieniem i nazwiskiem. Nie było im jednak dane dłużej o tym rozmawiać, ponieważ parkiet sam się nie wytupcze, a piosenka nie zatańczy!
Isaac'owi bardzo podobała się energia, którą miała w sobie Tessa. Z przyjemnością porwie ją do tańca po raz kolejny, ale najpierw powinni trochę ochłonąć. Uśmiechnął się i zaproponował swoje ramię. Ruszyli z powrotem do baru, a kobieta odeszła na chwilę na stronę. Bagshot ponownie zajął więc miejsce obok Erika i uśmiechnął się do przybyłych. Sięgnął po serwetkę i przetarł nią czoło. Nadal miał niebieskie włosy. Potrzebował chwili, żeby ogarnąć wszystkich stojących przy barze.
-Tak, jesteś moim światełkiem.-Powiedział prawie że pieszczotliwie i wyciągnął dłoń, żeby popuciać Erika po policzku.-Ciężko jest zdusić w sobie wyrzuty sumienia, ale jeśli skupisz się na tym, ile dobrego zrobiłeś, to może będzie ci łatwiej?- Jeśli Longbottom'owi udało się uniknąć puciania, to Isaac spróbował ponownie, tym razem atakując drugi policzek.
-Tak, mówiłem Ziemniaczkowi o moich planach pisarskich. Pisze artykuł do Proroka Codziennego o śmierciożercach. O tym, że są udawanymi patriotami.-Wyjaśnił.-Mam już wstępny zarys i tak właściwie, to mógłbym Ci go przesłać. Przeczytasz i powiesz co myślisz, okej?-Poprosił, patrząc na Erika uważnie. Brenna powiedziała mu, że powinien działać powoli. Bagshot obiecał jej, że się nad tym zastanowi i tak właśnie zrobił. Długo o tym myślał, analizując wszystkie za i przeciw. Ostatecznie doszedł do wniosku, że “powoli” trochę do niego nie pasuję. Chciał mieć jakiś wkład w tocząca się wojnę i postanowił zrobić to po swojemu. Czy była to dobra decyzja? Nie wiedział. Czy przyjaciele, którym opowiedział o swoich planach, mogliby na niego jakoś wpłynąć, przeprowadzając z nim poważną rozmowę? Możliwe. Isaac sam był swoim sumieniem oraz doradcą, ale brał pod uwagę zdanie ludzi, na których mu zależało.
Bagshot miał nadzieję, że Erik popiera jego pomysł pisania pod własnym imieniem i nazwiskiem. Nie było im jednak dane dłużej o tym rozmawiać, ponieważ parkiet sam się nie wytupcze, a piosenka nie zatańczy!
Isaac'owi bardzo podobała się energia, którą miała w sobie Tessa. Z przyjemnością porwie ją do tańca po raz kolejny, ale najpierw powinni trochę ochłonąć. Uśmiechnął się i zaproponował swoje ramię. Ruszyli z powrotem do baru, a kobieta odeszła na chwilę na stronę. Bagshot ponownie zajął więc miejsce obok Erika i uśmiechnął się do przybyłych. Sięgnął po serwetkę i przetarł nią czoło. Nadal miał niebieskie włosy. Potrzebował chwili, żeby ogarnąć wszystkich stojących przy barze.