Odeszli od stoiska, gdzie Cameron kupił sobie jakieś pierdoły, o których Ruda tak naprawdę nie miała zielonego pojęcia, grunt, że był zadowolony, to było najważniejsze, na pewno mu się to do czegoś przyda.
W przeciwieństwie do niego, zupełnie nie znała się na tworzeniu eliksirów, była to dla niej czarna magia, na szczęście nie potrzebowała tej tajemnej wiedzy, bo idealnie się dopełniali z Cameronem swoimi umiejętnościami. Każde z nich było dobre w czymś innym.
- Kebab to jest wspaniały pomysł, pieprzyć Horyzontalną, chodźmy do mugolskiego, jak za starych, dobrych czasów. - Dodała z uśmiechem. Lupin zawsze miał świetne pomysły. Kebab po tym łażeniu między stoiskami na pewno wejdzie jak złoto, mogliby to jeszcze popić zimnym piwkiem... Wieczór idealny, aż się rozmarzyła.
Trafili w końcu po raz kolejny do loterii fantowej. Ruda liczyła na to, że szczęście im dopisze. Cameron kręcił kołem jako pierwszy, kibicowała mu w tym, miała nadzieję, że będzie zadowolony z tego, co mu się trafi.
- Łooo, całkiem fajne rzeczy ci się trafiły, teraz ja! - Zamierzała kupić cztery losy i również zakręcić kołem, uwielbiała tę niepewność jaka towarzyszyła przy takich grach losowych, nigdy nie wiesz co się trafi, czy jakiś super fant, czy szmira.
Gdy już zgarnęli swoje fanty wyruszyli na dalszy spacer. Tak jak zaplanowali - opuścili kiermasz i udali się do mugolskiej części Londynu, aby zjeść kebaba.