23.07.2024, 21:35 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.07.2024, 21:37 przez Viorica Zamfir.)
Podchodzę do barku, obserwuję wymianę na żetony
Atreus wyszedł z wygraną, Basilius też, a ona? Musiała na razie obejść się smakiem i nawet to, że nie przegrywała własnych pieniędzy wcale nie poprawiało jej humoru. Jedyne co ratowało na razie ten wieczór to możliwość podręczenia Bultrode’a o tego powtórzonego Waleta, który podejrzewała był właśnie jego sprawką.
Szkoda, że znów nie wywołał bójki, mogłaby przynajmniej go podopingować. Miałaby też potwierdzenie, że ci snobistyczni czystokrwiści wcale nie różnili się od reszty społeczeństwa. Mieli jedynie droższe garnitury.
Spojrzała w stronę Marcusa Flitwicka, który właśnie wymieniał całkiem ciekawy przedmiot na jeszcze ciekawszą ilość galeonów. Kiedyś pewnie może nawet udałoby jej się łatwiej znaleźć nabywcę na tą całą obróżkę, teraz już w większości wypadła z obiegu.
Chociaż, po bliższym zastanowieniu się, może jednak zatrzymałaby ją dla siebie? No, nie konkretnie dla siebie.
Z tą myślą wylądowała przy barze, uśmiechając się do będącej już tam Camille, która opróżniała zapasy wina w tempie, którego nie powstydziłaby się Vior. Nie sięgnęła jednak po ten trunek. Wybrała jakiś kolorowy, ciemnoróżowy drink, który miała nadzieję będzie kurewsko słodki.
Potrzebowała trochę radości w tym na razie mało szczęśliwym dla niej wieczorze.
- Wznosisz ze mną toast za odmianę losu, czy ten ci jednak sprzyja? - zagadała, nie przejmując się, że kompletnie się z kobietą nie zna. Zastanawiała się, czy to już czas na zastawienie swojej biżuterii, czy może jednak lepiej poczekać, aż nie spłuka się całkowicie i nie będzie miała już nic więcej do stracenia.
W końcu wieczór miał być jeszcze całkiem długi, a ona nie spróbowała nawet zabawy z ruletką. Szkoda by było skończyć tylko na oglądaniu jak inni dobrze się bawią, gdy sama dopiero zaczęła sączyć dreszczyk emocji, który powinien towarzyszyć rozgrywkom.
Atreus wyszedł z wygraną, Basilius też, a ona? Musiała na razie obejść się smakiem i nawet to, że nie przegrywała własnych pieniędzy wcale nie poprawiało jej humoru. Jedyne co ratowało na razie ten wieczór to możliwość podręczenia Bultrode’a o tego powtórzonego Waleta, który podejrzewała był właśnie jego sprawką.
Szkoda, że znów nie wywołał bójki, mogłaby przynajmniej go podopingować. Miałaby też potwierdzenie, że ci snobistyczni czystokrwiści wcale nie różnili się od reszty społeczeństwa. Mieli jedynie droższe garnitury.
Spojrzała w stronę Marcusa Flitwicka, który właśnie wymieniał całkiem ciekawy przedmiot na jeszcze ciekawszą ilość galeonów. Kiedyś pewnie może nawet udałoby jej się łatwiej znaleźć nabywcę na tą całą obróżkę, teraz już w większości wypadła z obiegu.
Chociaż, po bliższym zastanowieniu się, może jednak zatrzymałaby ją dla siebie? No, nie konkretnie dla siebie.
Z tą myślą wylądowała przy barze, uśmiechając się do będącej już tam Camille, która opróżniała zapasy wina w tempie, którego nie powstydziłaby się Vior. Nie sięgnęła jednak po ten trunek. Wybrała jakiś kolorowy, ciemnoróżowy drink, który miała nadzieję będzie kurewsko słodki.
Potrzebowała trochę radości w tym na razie mało szczęśliwym dla niej wieczorze.
- Wznosisz ze mną toast za odmianę losu, czy ten ci jednak sprzyja? - zagadała, nie przejmując się, że kompletnie się z kobietą nie zna. Zastanawiała się, czy to już czas na zastawienie swojej biżuterii, czy może jednak lepiej poczekać, aż nie spłuka się całkowicie i nie będzie miała już nic więcej do stracenia.
W końcu wieczór miał być jeszcze całkiem długi, a ona nie spróbowała nawet zabawy z ruletką. Szkoda by było skończyć tylko na oglądaniu jak inni dobrze się bawią, gdy sama dopiero zaczęła sączyć dreszczyk emocji, który powinien towarzyszyć rozgrywkom.