24.07.2024, 05:01 ✶
przy scenie z Millie i Ginny
- Było FE-NO-ME-NA-LNIE - zapewnił ją z miejsca, nawet się nie zastanawiając, bo przecież nie miał w tym temacie żadnych wątpliwości. Cokolwiek Millie robiła było super. Miała to po bracie.
- Aj no, nie było czym przecież. Nawet nie było widać po tobie, że się stresujesz. A Morpheus... uciekł gdzieś, jak tylko zszedł ze sceny. Nawet nie wiem bo patrzyłem jak ci idzie - przyznał, bo i po co miał się interesować w takiej sytuacji Longbottomem. Duży był, na pewno sobie poradził.
- Nie no, skądże znowu. Ja do tortów podchodzę bardzo poważnie - uśmiechnął się do Ginny wesoło, kiwając przy tym głową. - Ale nie musi być tort, jak pani nie lubi. Może być też coś innego, jeśli tylko ma pani taką ochotę. - A jaki pani ma zawód, jeśli można dopytać? Ah, no tak. Bertie Bott, do usług i cała przyjemność po mojej stronie - Bertie ujął dłoń McGonnagall i lekko pocałował jej wierzch, jak prawdziwy dżentelmen. - A tak, inba spod świeczek, widzisz ktoś tam się wcześniej pobił, kogoś rozdzielali, ktoś zemdlał i chyba ktoś miał prawie zawał. Ogólnie to tam się bardzo dużo działo, o tam przy straganie ze świeczkami Mulciberów. - wskazał dłonią w kierunku części ze straganami.