Mulciber? Najwyraźniej przez ostatnie miesiące sporo jej umknęło. Pochłonięta pracą, nie miała wiele czasu dla siebie. Nie pojawiała się zbyt często na przyjęciach. Mniej widywała się ze znajomymi. Tak to niestety wyglądało, kiedy człowiek decydował się na taką ścieżkę kariery. Miała ona swoje plusy, ale i minusy. Celine jednak była daleko od tego, żeby na cokolwiek narzekać. Przynajmniej w chwili obecnej. Zdarzało się bowiem, że miała gorsze momenty. Chwile słabości.
- Oh, w takim razie gratuluje. – odpowiedziała, posyłając parze uśmiech.
I pomyśleć, że jeszcze chwilę wcześniej, przy stole mówiono o problemach, przez jakie państwo Mulciber musieli przejść. O tym jednak blondynka nie wiedziała. Tak samo, jak i nie wiedziała o tym, że Lorien niekoniecznie dopisywał humor; że trochę ją to wytrąciło. To, czyli ta nieco wcześniejsza rozmowa z Agnes. A także propozycja spotkania z magipsychiatrą.
Okazało się, że moment, który wybrała na przedstawienie Urlett pozostałym, niekoniecznie był najlepszy. Agnes zaplanowała przerwę. Oczekiwała też, że bratanica ponownie zasiądzie do fortepianu. Nie to, żeby Celine to przeszkadzało. Jedyne co, to czuła się ciut niekomfortowo musząc ponownie przeprosić swoją towarzyszkę. Zostawić ją samą. Chociaż może niekoniecznie?
- Widzisz Urlett, nie ma tutaj dla mnie nawet chwili przerwy. – zagadnęła do niej. Mulciberowie właśnie wychodzili. Wyszedł wcześniej Matthias. Wyszła również Camille. Pomieszczenie opuściła Agnes. Ich dwóch nic więcej tutaj nie trzymało. Bo przecież nie krupier. – Dołączmy do pozostałych. - zdecydowała, pozwalając sobie na kolejny łyk alkoholu. Wina.
Następnie ruszyła w kierunku wyjścia z pomieszczenia. Planowała tym razem pozostawić kobietę w towarzystwie kuzynki. Poprosić Camille, aby miała ją na oku. O tym jednak nie wspomniała na głos. Nie chciała, żeby Urlett poczuła się czymś na kształt… problemu? Byłoby to mało przyjemne. Wolała tego uniknąć. Cóż. Trochę empatii w sobie miała. Nie o każdym można było coś takiego powiedzieć.