24.07.2024, 20:43 ✶
przy ognisku z alastorem, Millie, Eden i Alexandrem
Bott się powstrzymał, że znowu już Alkowi nie powiedzieć, jaką to wspaniałą robotę odwalił na tym Lammas, bo zdążył już o tym wspomnieć parę razy i w różnej częstotliwości. Ale co za dużo to nie zdrowo. Oprócz tego, że był zachwycony robota przyjaciela, to prawdę powiedziawszy nawet nie wiedział kogo on tam skuwał, bo nie znał żadnego Alexandra Mulcibera i chyba nie musiał znać, skoro do tej pory w ogóle o nim nie słyszał.
- No to mają tam taki występ z ogniem. Ten pan nazywa się Lightbringer i robi bardzo przejmujące występy i aranżacje. Normalnie jak je oglądałem to czułem się, jakbym miała zaraz spotkać się z Matką, ale w tym takim dobrym sensie. Przepiękne. No i jeszcze występy ze zwierzętami, absolutnie mnie oczarowała ta pani Beast i jej lwy. To jak się jej słuchają i wyglądają, jakby rozumiały wszystko, absolutnie wszystko co do nich mówi? Niesamowitą ma z nimi więź. Niespotykane wręcz. O, no i jeszcze Niesamowity The Edge i Tempest, mają taki występ który nawiązuje do motywu pięknej i bestii, słodka Matko prawie się tam zalewałem łzami, to było do-sko-na-łe. Jak chcesz, to ci mogę potem dokładniej poopowiadać w domu moje wrażenia, ale skoro tutaj Alexander mówi że są w Londynie i w każdy weekend to może byśmy się przeszli? - zaproponował wreszcie, trochę poczerwieniony na twarzy od emocji, które przeżywał wraz z opisywaniem kolejnych elementów w cyrku, które zwróciły jego uwagę. Jakby na nowo oczami duszy oglądał niektóre te atrakcje.
- Eee, a w sumie oni nie są już zaręczeni? Mam na myśli, że chyba na potańcówce wcześniejszej był taki komunikat, czy jakoś tak - zastanowił się, ale nie był pewien czy dobrze aby pamięta co tam się działo, bo był tylko przelotem i krótko, bo musiał wracać do siebie.
- O no to słuchaj Eden, jak tutaj o spontaniczność chodzi, to ja cię zawsze mogę jakoś zaskoczyć, to dla mnie nie problem. Ale porady sową też bardzo chętnie przyjmę. Będę czekać z niecierpliwością! - oznajmił wesoło, bardzo, ale to bardzo na te ewentualne pomysły podekscytowany. - No i już nie przesadzaj. Twoje małe grzeszki raczej nie rzutują bardzo na to, czy Millie byłoby mniej miło. Pewnie nawet bardziej by się ucieszyła, że otwierasz na nią serce - pokiwał głową, jakoś nie zauważając, że powinien poczuć dyskomfort po jej wypowiedzi. - No i zawsze jesteś mile widziana. W sensie no nikt cię jeszcze nie próbował stąd wyprosić, więc to raczej bezpieczne założenie, prawda? Do tego jesteś też znajomą Alka i moją, no i pełno tu ludzi z Departamentu Przestrzegania Prawa, na pewno któryś też z chęcią by z tobą porozmawiał jako dawną koleżanką.