24.07.2024, 22:10 ✶
Tańcze z Dorą, intensywnie myślę
Za nimi powoli zaczynało się ściemniać, tak jak zaczęło się robić ciemniej też w głowie Basiliusa, gdy usłyszał pytanie Dory. Zamrugał kilka razy.
– Co... Ja, aj, przepraszam – powiedział, niemal potykając się w tańcu, wybity z rytmu. Sam Prewett nie tańczył źle, ale bardzo daleko było mu do tancerza idealnego. Wyglądało to raczej tak, jakby ktoś go kiedyś nauczył tańczyć, a on potem ani razu z tej zdolności nie skorzystał.
Pytanie Dory konfundowało go na trzech poziomach. Po pierwsze, czarownica wydawała się nie żartować. Po drugie od razu zaczynał myśleć o tym, jak wyglądałby taki przypadek z zawodowego punktu widzenia. A po trzecie, chyba przez obecność Millie w pobliżu, do głowy przychodziła mu naprawdę głupia odpowiedź, którego absolutnie nie zamierzał mówić na głos. Poza tym absolutnie nie chciałby być takim przedmiotem.
Na całe szczęście Prewett musiał pracować z ludźmi i potrafił mierzyć się z dziwnym pytaniami. Hm... Ubrania? Nie, nie chciał być noszony. Kubek? Absolutnie nie, nie chciałby, by ktoś dotykał go ustami.
– Różdżka? – powiedział w końcu na wpół pytająco, na wpół odpowiadająco. – W końcu dużo się z niej korzysta i raczej szanuje – dodał, obracając ją w miejscu. – Chociaż przyznam, że taka klątwą w pracy mi się jeszcze nie zdarzyła. A ty? Co byś wybrała?
Zdarzyło mu się natomiast ogarniać pacjenta przemienionego w wielkiego robaka i to przez tę samą osobę, która teraz bezczelnie przemawiała do jego zamiłowań do haz... Uczucia ryzyka związanego z losowością pewnych rzeczy, jak i działania muszli. Może się zgłosi, ale to za chwilę.