10.01.2023, 14:32 ✶
Nie miała wątpliwości, że była to klątwa, bo normalne zaklęcie wpłynęłoby tylko na nich, a nie jeszcze na ich… otoczenie, z braku laku i odpowiedniego słowa. Victoria się nie denerwowała, bo nie było czym – normalna sprawa. Była do tego wyszkolona. Panika mogła się zacząć dopiero wtedy, kiedy się okaże, że siedzą tu tydzień i nic. Ale póki co – były to pół godziny. Domyślała się, że on mógł czekać – bo co go stopowało? Co najwyżej głód. Zastanawiała się na ile potrafił się powstrzymywać. Gdyby było krytycznie… dość oczywiste było, że będzie musiała dać mu się napić jej krwi, w końcu byli tutaj razem. A póki ona miałą co jeść… To nie było chyba tragedii.
Pokiwała głową. On nie miał pomysłów. Za to uznała, że w takim razie ona powie mu co myśli.
- Kiedy ściągałam tamtą barierę, to niczego nie poczułam. Wydaje mi się, że albo ta pułapka tutaj jest cały czas, albo być może uruchomiło ją coś, co zrobiliśmy jeszcze wcześniej. Może przy klapie. Albo nawet przy samym wejściu – nie wiedziała, czy coś mu to powie, ale warto było spróbować. - Ale spartolili robotę, bo możemy się ruszać – kącik ust znowu jej zadrgał. Gdyby to ona rzucałaby taką klątwę, to dopilnowałaby, żeby ten, kto w nią wpadł, nie mógł wykonać żadnego ruchu. Bo to oznaczało, że będzie naprawdę mała szansa, że się szybko uwolni.
- O czymkolwiek. Na przykład… Hmmm – zamyśliła się, zerkając na Sauriela. Widziała w nim tę zmianę. Czy raczej – słyszała. Ale nie brzmiał przy tym tak opryskliwie jak kiedyś. - Co? – zdziwiła się i zamrugała kilka razy. - Nie, nie wiedziałam. Naprawdę? Ale od temperatury otoczenia czy ich własnej? – oczywiście, że się tym zainteresowała. Dużo spraw ją interesowało, nawet tych, na których się ani trochę nie znała. Ale że lubiła wiedzieć, to nie uznała tego za jakąś wiedzę bezużyteczną czy za głupotę. - Nie widziałam cię wcześniej z różdżką – zauważyła po chwili. On ją tak, za każdym razem, a ona widziała tę jego pierwszy raz. I jakoś tak… Miała wrażenie, że wygląda znajomo.
Pokiwała głową. On nie miał pomysłów. Za to uznała, że w takim razie ona powie mu co myśli.
- Kiedy ściągałam tamtą barierę, to niczego nie poczułam. Wydaje mi się, że albo ta pułapka tutaj jest cały czas, albo być może uruchomiło ją coś, co zrobiliśmy jeszcze wcześniej. Może przy klapie. Albo nawet przy samym wejściu – nie wiedziała, czy coś mu to powie, ale warto było spróbować. - Ale spartolili robotę, bo możemy się ruszać – kącik ust znowu jej zadrgał. Gdyby to ona rzucałaby taką klątwę, to dopilnowałaby, żeby ten, kto w nią wpadł, nie mógł wykonać żadnego ruchu. Bo to oznaczało, że będzie naprawdę mała szansa, że się szybko uwolni.
- O czymkolwiek. Na przykład… Hmmm – zamyśliła się, zerkając na Sauriela. Widziała w nim tę zmianę. Czy raczej – słyszała. Ale nie brzmiał przy tym tak opryskliwie jak kiedyś. - Co? – zdziwiła się i zamrugała kilka razy. - Nie, nie wiedziałam. Naprawdę? Ale od temperatury otoczenia czy ich własnej? – oczywiście, że się tym zainteresowała. Dużo spraw ją interesowało, nawet tych, na których się ani trochę nie znała. Ale że lubiła wiedzieć, to nie uznała tego za jakąś wiedzę bezużyteczną czy za głupotę. - Nie widziałam cię wcześniej z różdżką – zauważyła po chwili. On ją tak, za każdym razem, a ona widziała tę jego pierwszy raz. I jakoś tak… Miała wrażenie, że wygląda znajomo.