Cameron wcale nie wyglądał, jakby bawił się jakoś tragicznie. Ruda nie mogła się nadziwić jego nastawieniu, ale może to i lepiej. Bez sensu, jakby rozpaczał nad swoim losem.
Kiedy upiła drinka, poczuła, że ma chęć wskoczyć do wody, jej skóra zaczęła połyskiwać i albo jej się wydawało, albo widziała na niej łuski, ale nie miała zamiaru zostawić Lupina, żeby pójść do wody. Na pewno on również chciałby popływać, więc nie chciała bawić się sama, skoro on był poszkodowany.
- Nie mogło być inaczej, naprawdę myślałeś, że mogę z nim przegrać? - Ona nawet przez chwilę nie zakładała, że mogło się tak stać, i miała ku temu powody. Latała zawodowo, może od paru miesięcy nie, ale takich rzeczy się nie zapominało, szczególnie, że akurat Ruda w czasie wolnym dbała o to, aby pozostać w formie, bo nie miała pojęcia, czy kiedyś nie postanowi wrócić do bycia pełnoetatową szukającą.
- Zwolnienie nie jest takie złe. - Rzuciła lekko, bo przecież sama zupełnie niedawno wylądowała na prawie miesięcznym przymusowym wolnym od pracy. Cameron na pewno nie będzie musiał siedzieć bezczynnie tak długo, jak ona, więc nie było to takie złe. - Odpoczniesz sobie, może wezmę nawet trochę wolnego, żeby zostać twoją pielęgniarką? - Nie wydawało jej się to wcale takim głupim pomysłem, będą mogli spędzić razem trochę czasu, a ona odwdzięczy się Lupinowi za to, co on dla niej zrobił w maju, bez niego pewnie by się załamała siedząc uziemiona w domu.
- Każdemu może się zdarzyć złamać rękę, przecież przypadki chodzą po ludziach. - Czy to podczas ogniska, czy innych codziennych sytuacji. - Ooo, tańce, mogę pójść? - Spojrzała na Lupina i zatrzepotała rzęsami, była to jedna z tych min, która powodowała, że miękkło serce.
Tak właściwie to nie czekała na odpowiedź. - Zaraz wrócę. - Wstała i szybko ruszyła w stronę skrzynek, aby wrzucić kartkę ze swoim imieniem.
- Wyglądasz, jakbyś coś kombinował. - Powiedziała jeszcze do Thomasa F., który stał obok. Przyglądała mu się przez dłuższą chwilę, w sumie nie był to jej interes, więc po chwili wróciła na kocyk do Camerona i czekała, aż zaczną parować ludzi.