• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
1 2 Dalej »
[sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert)

[sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert)
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#4
26.07.2024, 14:39  ✶  

Jak długo byśmy tak wytrzymali, Robercie? W tym słońcu i bez żadnych zmartwień?

Sam również się nad tym zastanawiał. Kot bowiem wiódł życie proste oraz przyjemne. Pozbawione większych trosk. Pozbawione większych problemów. Nie potrzebował wiele do szczęścia. Radził sobie. Zawsze sobie radził i zawsze spadał na cztery łapy. A przynajmniej tak właśnie o kotach mówiono. Bo też prawda była taka, że na kotach się Robert nie znał. Nigdy żadnego też nie posiadał.

Łatwo było sobie wyobrazić tak spokojne życie. Tak różne od tego, które obydwoje prowadzili w Londynie. Pozbawione zobowiązań. Pozbawione zmartwień. Tyle tylko, że na coś takiego nie mieli szans. Nie razem. Nie jako Robert i Lorien. I o tym też pamiętał. O tej jednej kwestii nie był w stanie zapomnieć nawet na krótki moment. Podejmowane w ostatnich latach wybory, zaprowadziły go do miejsca, z którego nie było żadnej powrotnej drogi. Żadnej możliwości ucieczki.

Tylko czy on chciał uciekać?

- Zbyt krótko. – odpowiedział, nie tracąc w tym przypadku czasu na dłuższe rozważania. Na przemyślenia. Zrobił to praktycznie od razu. Z wyraźnie wyczuwalną pewnością siebie. A przy tym… przy tym może też z czymś więcej. Jakimś żalem? Rozczarowaniem? Może z tęsknotą za czasami, kiedy pewne sprawy wyglądały inaczej. Kiedy jego życie było faktycznie jego życiem.
O ile o Robercie w ogóle dało się powiedzieć, że kiedykolwiek żył własnym życiem.

Takim życiem, jakiego sam dla siebie chciał.


Przywołana przez Lorien, Selar zjawiła się na balkonie praktycznie od razu. Faktycznie musiała znajdywać się gdzieś w pobliżu. Albo też, tak zwyczajnie, pozostawała przez cały ten czas czujna. Gotowa na to, żeby należycie wypełniać swoje zadania. Bo przecież każdy porządny skrzat służył czarodziejom. Służył im najlepiej jak tylko był w stanie.

- Selar słyszała panią Lorien. – zameldowała się, kłaniając przy tym przed kobietą. Wiekowa skrzatka wyglądała jak zawsze. Jedynie co, to może była trochę przytłoczona nowym miejscem. Miejscem zupełnie dla niej obcym. Selar bowiem całe swoje skrzacie życie poświęciła swojej rodzinie; poświęciła Mulciberom. Nie miała zbyt wielu okazji do podróżowania po świecie.

Odczekała ile było trzeba. Wysłuchała Lorien, gotowa spełnić każde jej życzenie. Rzecz jasna takie, które znajdywało się w zasięgu jej skrzacich możliwości. Możliwości, które swoje ograniczenia przecież posiadały – oczywista sprawa.


Robert w tym czasie nie wtrącał się. Zamiast tego nadal obserwował kota. Obserwował też przy tej okazji okolice, w której się znajdywali. Czekał, chcąc rozmowę kontynuować dopiero za chwilę. Kiedy ponownie zostaną sami. Nie to, żeby był wyznawcą jakiś teorii spiskowych, ale przy skrzatach zawsze pozostawał oszczędny w słowach. Wolał powiedzieć o tych kilka słów mniej niż później czegoś żałować. A że przy okazji zyskał kilka chwil na przemyślenie odpowiedzi? Cóż, same plusy.

- Nie. Nie Lammas. – odezwał się wreszcie, decydując się powiedzieć więcej. Skoro już padło A, nie widział potrzeby unikania B oraz C. Zwłaszcza, że jego umowa z bratankiem… cóż, ją uważał obecnie za nieaktualną. Mógł odpuścić mu wpadkę ze skrzatem. Mógł zapomnieć o Lammas. Artykuł w Czarownicy… to jednak było już zbyt dużo. Sprawy zaszły za daleko, żeby odgrywać dobrego, wyrozumiałego wujka. Nie to, żeby w rzeczywistości był takim wujkiem kiedykolwiek. Wujkiem fajnym, przystępnym, lubianym.

Tyle dobrego, że na tym akurat nigdy mu nie zależało.

Mógłby wszystko rozwinąć, ale Lorien… ona miała do powiedzenia więcej, a on po prostu słuchał. Można było wręcz być w szoku, odkrywając nagle, że wbrew pozorom to Robert słuchać potrafił. Podobnie jak i rozmawiać. Choć z drugiej strony – czy tak nie było na początku? Czy na samym początku nie wyglądało to inaczej? Miesiące temu. Jeszcze przed ślubem. Zanim ponownie zamknął się w swojej skorupie. Albo gabinecie – zwał jak zwał.

Kiwnął głową na potwierdzenie tego, że wiedział, że takową informacje usłyszał. Richard mówił mu wszystko. Albo prawie wszystko. Ufali sobie nawzajem jak nikomu innemu na tym świecie. Dla Roberta, bliźniak był jedynym człowiekiem, z którego by nie zrezygnował. Mógł się wkurwić. Mógł czuć się z jakiegoś niezadowolony. Rozczarowany. Urażony. Cokolwiek. Zawsze jednak wracał. Zawsze to wszystko mijało. Teraz najpewniej też by minęło. Znów by się we wszystko zaangażował. Znów chciałby być przez cały czas obok. Próbowałby pomóc. Posprzątać ten bałagan. Dlatego właśnie zgodził się uciec.

To nie był jego bałagan. To nie był też jego syn.

-  To nie jest ani moja, ani Twoja wina. Wiem, Lorien. – wypowiadając te słowa, nadal nie patrzył w jej stronę. Skupiony był na czymś innym. Już nawet nie na kocie, którego tak naprawdę nie widział. Nie widział w zasadzie czegokolwiek. Niczego konkretnego. – Najbardziej rozczarowujące jest to, jak przez lata zmienił się odbiór, zmieniła pozycja mojej rodziny. Mój wuj był szefem Departamentu Tajemnic. Wszyscy go szanowali. Ojciec? Cenionym uczonym, który z Departamentu odszedł pod naciskiem innych krewnych, a pod koniec życia na dokładkę postradał jeszcze rozum. My? My jesteśmy zaledwie cieniem tego, co było kiedyś. Dumni Mulciberowie, sprzedający chujoświeczki, żeby przyciągnąć zainteresowanie i zarobić o tych kilka sykli więcej. Pożałowania godne.

I choć sam starał się z tym wszystkim walczyć, utrzymać się na powierzchni, w ostatnim czasie coraz mocniej odczuwał, że na to… na to w zasadzie nie było szans. Przez te 10 lat… przez zaledwie 10 lat, niecałych lat w dodatku, zmieniło się zbyt wiele. Zbyt wiele zostało zniszczone. Zatracone. Byli obecnie warci niewiele więcej niż te cholernie świeczki wyprodukowane przez Charliego. I choćby starali się przez kolejne lata, to szansa na odbudowę nazwiska – czy ona jeszcze istniała?

Ciężko było się z tym pogodzić. Zaakceptować ten stan rzeczy. Stan obecny. Zwłaszcza, kiedy wciąż żywe były dawne wspomnienia. Zwłaszcza, kiedy wciąż pamiętało się o możliwościach, które jako młody chłopak posiadał na wyciągnięcie ręki. Licznych możliwościach. Wielu otwartych drzwiach. Mógł sporo osiągnąć,  a zamiast tego…

Tkwił w tym pierdolonym gabinecie, żyjąc wciąż tym samym życiem – życiem, którego tak naprawdę nienawidził, choć jeszcze do niedawna daleki był od tego, aby się do tego przyznać. Również przed samym sobą. A może właśnie przede wszystkim przed samym sobą?

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lorien Mulciber (4394), Robert Mulciber (3289)




Wiadomości w tym wątku
[sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Lorien Mulciber - 25.07.2024, 19:41
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Robert Mulciber - 25.07.2024, 20:55
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Lorien Mulciber - 26.07.2024, 13:10
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Robert Mulciber - 26.07.2024, 14:39
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Lorien Mulciber - 28.07.2024, 10:08
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Robert Mulciber - 28.07.2024, 11:10
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Lorien Mulciber - 28.07.2024, 19:11
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Robert Mulciber - 28.07.2024, 20:47
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Lorien Mulciber - 31.07.2024, 16:30
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Robert Mulciber - 06.08.2024, 19:01
RE: [sierpień 1972 | Francja] "miesiąc miodowy dla opornych" (Lorien & Robert) - przez Lorien Mulciber - 10.08.2024, 08:28

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa