26.07.2024, 20:50 ✶
Stoję przy barze i się wymądrzam
Patrzyła na gromadzących się wokół baru ludzi, na każdym zawieszając wzrok na kilka sekund, czując jak lekko ją przytłaczają. Nie lubiła sobie przypominać, że nie do końca pasowała do takich miejsc, a jednak słuchając ich nie mogła się pozbyć tego wrażenia. Szczególnie, gdy nadeszła cała procedura przedstawiania się. Nawet obecność Atreusa nie powodowała, że czuła się lepiej.
A jednak nie miała zamiaru zdradzać dyskomfortu, grając w gierkę, którą podjęła tu wchodząc. Uśmiechała się miło i radośnie, po czym upiła swojego, na szczęście rzeczywiście słodkiego, drinka.
- Viorica Zamfir - rzuciła do ogółu osób, gdzie większość zapewne nie kojarzyła ani jej, ani już na pewno jej nazwiska, zastanawiając się, jakie wywoła tym reakcje. Pewnie żadne, bo ludzie mieli tendencję do ukrywania pewnych rzeczy.
- W hazardzie liczy się czyste szczęście, nie pomogą geny, choć czasem można nauczyć się kilku sztuczek - uśmiechnęła się do Atreusa - mających zmylić resztę graczy - odpowiedziała na Camillie.
Czuła, że sporo było tu osób które nie miały za dużo wspólnego z kasynami. Na pewno nie zjadły sobie na hazardzie zębów tak, jak Viorica i kilka osób, z którymi notorycznie grywała. Wiedziała, jak łatwo można było stracić wszystko co miało się przy sobie, szczególnie, gdy dało się wciągnąć w daną grę. Pochłaniała, a coś wewnątrz kazało zostać na kolejną i jeszcze kolejną rundę, napędzane przez passę przegranych lub wygranych. W obu wypadkach łatwo było przepaść. Wiedziała o tym za dobrze.
Znów upiła drinka, próbując się nie skrzywić i nie wywrócić oczami na słowa Celine.
Trochę ją zabolały, trochę zirytowały przez pewną ignorancję, którą z nich płynęła. Najchętniej przekształciłaby to w jakąś małą scenę, zerknęła jednak na Atreusa, który przy niej stał i lekko się pohamowała. Lekko.
- Zastawienie biżuterii może wydawać się dla was ostatecznością, ale wcale tak nie musi być - zaczęła, dalej zerkając na Marcusa i uśmiechając się przy tym jakoś inaczej. - To też pewien element zabawy. Myślicie, że ta obroża została tu przeniesiona przypadkiem? - zakręciła zawartością drinka. - To rzeczywiście nietypowy przedmiot, na który jak sami zauważyliście trudno będzie znaleźć nabywcę, do tego tutaj pewnie został oddany po zaniżonej cenie niż na rynku, bo przecież trzeba go jeszcze dalej sprzedać i na nim zarobić. Wynegocjowanie za niego odpowiedniej ilości żetonów wcale nie było łatwą sprawą. A przy okazji ktoś pozbył się ozdoby, z którą nie wiedział co począć. - Wzruszyła ramionami. - Zresztą, dla mnie to całkiem smakowity kawałek biżuterii, szczególnie jeśli dobrze oceniam wartość kamieni. Ma w sobie także pewien uroczy artystyczny zamysł. - Ludzie mogli ją teraz ocenić jak chcieli, szczególnie, gdy po raz kolejny upiła ze swojego kieliszka, nie mogła jednak siedzieć cicho.
Ba, coraz bardziej miała ochotę pójść i niemal na pokaz oddać swoje kolczyki. Dla czystego pokazania, że wcale się nie przejmuje ich uwagami.
Patrzyła na gromadzących się wokół baru ludzi, na każdym zawieszając wzrok na kilka sekund, czując jak lekko ją przytłaczają. Nie lubiła sobie przypominać, że nie do końca pasowała do takich miejsc, a jednak słuchając ich nie mogła się pozbyć tego wrażenia. Szczególnie, gdy nadeszła cała procedura przedstawiania się. Nawet obecność Atreusa nie powodowała, że czuła się lepiej.
A jednak nie miała zamiaru zdradzać dyskomfortu, grając w gierkę, którą podjęła tu wchodząc. Uśmiechała się miło i radośnie, po czym upiła swojego, na szczęście rzeczywiście słodkiego, drinka.
- Viorica Zamfir - rzuciła do ogółu osób, gdzie większość zapewne nie kojarzyła ani jej, ani już na pewno jej nazwiska, zastanawiając się, jakie wywoła tym reakcje. Pewnie żadne, bo ludzie mieli tendencję do ukrywania pewnych rzeczy.
- W hazardzie liczy się czyste szczęście, nie pomogą geny, choć czasem można nauczyć się kilku sztuczek - uśmiechnęła się do Atreusa - mających zmylić resztę graczy - odpowiedziała na Camillie.
Czuła, że sporo było tu osób które nie miały za dużo wspólnego z kasynami. Na pewno nie zjadły sobie na hazardzie zębów tak, jak Viorica i kilka osób, z którymi notorycznie grywała. Wiedziała, jak łatwo można było stracić wszystko co miało się przy sobie, szczególnie, gdy dało się wciągnąć w daną grę. Pochłaniała, a coś wewnątrz kazało zostać na kolejną i jeszcze kolejną rundę, napędzane przez passę przegranych lub wygranych. W obu wypadkach łatwo było przepaść. Wiedziała o tym za dobrze.
Znów upiła drinka, próbując się nie skrzywić i nie wywrócić oczami na słowa Celine.
Trochę ją zabolały, trochę zirytowały przez pewną ignorancję, którą z nich płynęła. Najchętniej przekształciłaby to w jakąś małą scenę, zerknęła jednak na Atreusa, który przy niej stał i lekko się pohamowała. Lekko.
- Zastawienie biżuterii może wydawać się dla was ostatecznością, ale wcale tak nie musi być - zaczęła, dalej zerkając na Marcusa i uśmiechając się przy tym jakoś inaczej. - To też pewien element zabawy. Myślicie, że ta obroża została tu przeniesiona przypadkiem? - zakręciła zawartością drinka. - To rzeczywiście nietypowy przedmiot, na który jak sami zauważyliście trudno będzie znaleźć nabywcę, do tego tutaj pewnie został oddany po zaniżonej cenie niż na rynku, bo przecież trzeba go jeszcze dalej sprzedać i na nim zarobić. Wynegocjowanie za niego odpowiedniej ilości żetonów wcale nie było łatwą sprawą. A przy okazji ktoś pozbył się ozdoby, z którą nie wiedział co począć. - Wzruszyła ramionami. - Zresztą, dla mnie to całkiem smakowity kawałek biżuterii, szczególnie jeśli dobrze oceniam wartość kamieni. Ma w sobie także pewien uroczy artystyczny zamysł. - Ludzie mogli ją teraz ocenić jak chcieli, szczególnie, gdy po raz kolejny upiła ze swojego kieliszka, nie mogła jednak siedzieć cicho.
Ba, coraz bardziej miała ochotę pójść i niemal na pokaz oddać swoje kolczyki. Dla czystego pokazania, że wcale się nie przejmuje ich uwagami.