Penelope Anne Weasley nie była naiwną dziewczynką, która wierzyła w bajki. Nie chciała w te bajki wierzyć. Nie chciała też odpuszczać, kiedy chodziło o interes, na którym naprawę mocno jej zależało. Wkładała w to wszystko dużo ciężkiej pracy. Przeznaczała wiele czasu. Wciąż jednak daleka była od tego, żeby wypłynąć na powierzchnie i zacząć na tym nagle.... nagle zacząć na tym rzeczywiście zarabiać.
Możliwe, że wszystko to wydarzyło się w nieodpowiednim momencie. Miała gorsze dni. Miała mniej cierpliwości. Gorsze samopoczucie. To się przecież zdarzało. Zarazem jednak, każdy kto choć trochę Weasley znał, wiedział że ta potrafiła czasem łatwo się zagotować. Zwłaszcza, gdy chodziło o coś, co było dla niej ważne. Istotne.
A czymś ważnym dla Penny niewątpliwie były Zaczarowane Różności.
Nie wiedziała, że mężczyzna był niemową. Trochę zbiło ją to z tropu. Trochę zaskoczyło. Aż nie wiedziała, w jaki sposób powinna na to zareagować. Zmarszczyła brwi. Zastanawiała się. A co jeśli poza brakiem możliwości normalnej rozmowy, był też jakiś taki upośledzony? Przecież nie będzie nad upośledzonym się tutaj znęcać, prawda? No ale pisał całkiem składnie, ładnie, zrozumiale...
- Ten produkt, pański klient przyszedł zareklamować do mojego sklepu na Alei Horyzontalnej. Do Zaczarowanych Różności. Wystraszył moich klientów, narobił zamieszania i zażądał zwrotu pieniędzy z powodu słabej jakości wyrobu. - raz jeszcze zaprezentowała mu tę nieszczęsną broszkę, za którą chciała uzyskać zwrot pieniędzy. Pieniędzy, których nigdy na zakup przedmiotu nie wydała. Z przedmiotu wypadł kamień. Nie wyglądało to zbyt dobrze. - Wprowadził go pan w błąd zbliżoną nazwą stoiska. Nie obchodzi mnie czy było to celowe, czy nie. Proszę o zwrot pieniędzy. Tak jak mówiłam przed chwilą.
Niby wydawała się spokojniejsza, na odrobinę spokojniejszą brzmiała, ale nadal upierała się przy swoim. Nie zamierzała brać odpowiedzialności za pracę jakiegoś straganiarza, który nie potrafił porządnie osadzić kamienia w swoim wyrobie. Najwyraźniej nie był wystarczająco dobry w tym, czym się zajmował. No cóż. Jeśli będzie to konieczne, zasugeruje mu, żeby jeszcze się podszkolił. Ona długo pracowała nad tym wszystkim, zanim uznała, że jest wystarczająco dobra, żeby móc pracować na własny rachunek.
Cokolwiek w tym czasie działo się przy stoisku, ktokolwiek się przy nim znalazł - Penny nie zwracała na to uwagi. Skupiła się w pełni na sprawie, która ją tutaj przyciągnęła.