28.07.2024, 00:42 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.07.2024, 00:43 przez Sebastian Macmillan.)
Południowe stragany - stoisko kowenu
Obsługuję stoisko.
Anthony, Lorien, Lyssa, Jonathan i Morfeusz
— Aha. Oczywiście. — Pokiwał głową, przyjmując do wiadomości zalecenia Anthony'ego i jego propozycję, odprowadzając go wzrokiem, gdy zabierał swoją ferajnę do kolejnego stoiska. — W takim razie życze przyjemnego i spokojnego Lammas. Pani też.
Tutaj skłonił krótko głowę przez Lyssą, która wcześniej odpowiedziała na jego sugestię odnośnie do sprzedawanych książeczek. Westchnął cicho, jednak na dobrą sprawę nie miał nawet chwili, żeby zastanowić się, kiedy miała odbyć się kolejna kwesta kowenu, bo zaraz do straganu przygnało kolejną grupę klientów. Święta Matko, niech ten dzień zacznie dobiegać nareszcie końca...
Neil Enfer
— Nie wiadomo — odpowiedział z nutką zrozumienia w głosie. Bądź co bądź, pytanie było dosyć zasadne, jeśli ktoś nie zgłębiał się zbyt głęboko w historie na temat tego, jak przedstawiano Matkę na obrazach, rycinach czy pomniejszych rzeźbach. Sebastian westchnął cicho. — W miejscach kultu rozsianych po Wyspach można znaleźć wiele wersji, ale ogólnie przychylamy się do tego, że wizerunek z oferowanych tutaj obrazów jest poniekąd fuzją kluczowych elementów, jakie łączy się z Matką na terenach, gdzie wiara w nią jest największa.
Trudno byłoby w jednoznaczny sposób przedstawić bóstwo, którego na dobry sposób nikt nie widział z wyjątkiem objawień czy wizji, które można było bardzo łatwo podać w wątpliwość. Bądź co bądź, Pani Księżyca uosabiała poniekąd cykl natury, porządek wszechświata, ewolucję świata i ludzkiej historii, odzwierciedlając tym samym i ludzkie życie, które zaczynało się od niemowlęcia, a kończyło na podstarzałej, zgarbionej kobiecie o siwych włosach. Kogoś, kto uosabiał tak wiele aspektów życia, nie było łatwo przedstawić.
Cathal Shafiq
— Nie nazwałbym tego nudą — odbił piłeczkę starego przyjaciela, przenosząc na niego wzrok. — Nadmiar wrażeń i wyzwań zawodowych też potrafi dać się człowiekowi we znaki. Zwłaszcza takiemu, który woli mieć plan na wszystko i nie działać w ciemno.
Jakby mało mu było problemów, jakie sprowadzała do jego kanciapy Brenna Longbottom, to przecież Departament Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami współpracował poniekąd jeszcze z Departamentem Przestrzegania Prawa Czarodziejów oraz Departamentem Tajemnic w sprawie Widm, które nawiedzały lasy w Dolinie Godryka. Dodać do tego jeszcze samą kwestię Limbo, a wychodziło na to, że Macmillan miał w pracy więcej atrakcji niż przed ostatnią dekadę. A że był osobą, która preferowała spokój i bardziej ''urzędnicze'' podejście do swego zawodu, to nie był to dla niego zbyt fortunny obrót spraw. Nic dziwnego, że zaczynał powoli tęsknić za kowenowymi szatami.
— …Jak idą prace na wykopaliskach? — spytał, przypominając sobie nagle, że znając Shafiqa to badania nad wioską dalej trwały. Bądź co bądź, nie należał on do ludzi lekkomyślnych i dążących do tego, aby jak najszybciej mieć sprawę z głowy. — Przez to wszystko nie miałem nawet okazji rozpytać, co się tam u was dzieje...
Matthias Delacour
— Dzień dobry — odparł po łacinie, gdy na ustach kolejnego klienta zagościł obcy język, aczkolwiek zgoła inny od tego, jakim był w stanie posługiwać się sam Macmillan.
Mężczyzna przez krótką chwilę napawał się ewentualnym zdziwieniem na twarzy chłopaka, po czym rozłożył przed nim i jego towarzyszką trzy modele koszulek: Tylko Matka może mnie sądzić, Wiara, nadzieja, miłość oraz Lammas '72: Mój pierwszy sabat. Bądź co bądź, były to nieco bardziej ''młodzieżowe'' hasła, więc kto wie, może przypadną młodym do gustu? Sebastian pokrótce przedstawił historię powstawania koszulek, nawiązując oczywiście do tego, ile to kapłanki nie spędzają czasu na dopracowywaniu wszelkich detali sprzedawanych przez nich ciuchów.