28.07.2024, 18:18 ✶
Tańczę z Dorą -> WRZUCAM IMIĘ DO SKRZYNKI
Zmarszczył brwi, próbując zastanowić się nad jej słowami.
– Tak, w takim razie byłbym różdżką kogoś, kto się nią często posługuje – doprecyzował, bo przecież nie miałby najmniejszej ochoty czekać niewiadomo ile lat, by jakiś jedenastolatek wreszcie go kupił. – Sykle i amulet to też dobre odpowiedzi. – Może nawet lepsze, niż jego własną? Z drugiej strony, co jeśli komuś ten sykiel wpadły do jakiejś dziury, rowu, czy po prostu na ulicę? I co jeśli ktoś powiesiłby go jako amulet na ścianie, lub co gorsza schował w jakiejś szufladzie. Na pewno nie chciałby by być też mieczem Godryka Gryffindora. Co prawda pewnie szybko, by został odczarowany, bo nie wierzył, że Longbottomowie, potajemnie go nie zdejmowali (kiedyś miak teorię, że prawdziwą broń, już dawno zepsuła Brenna i zastąpiła ją po prostu odpowiednio zaczarowaną tekturą), ale chyba nie przeżyłby tylu dni zmuszoby do niemego obserwowania dziwnych poczynania tej rodziny. Chociaż.... Jakby się uprzeć to już i tak to robił. Wtedy przynajmniej nie musiałby interweniować. Zaraz. Czemu on o tym w ogóle myślał? Kolejne pytanie czarownicy, wyrwało go z tego dziwnego natłoku myśli.
– Pracuję w Mungu na oddziale klątw i urazów pozaklęciowych – doprecyzował z uśmiechem, który wskazywał na to, że jeśli Dora chciała też mu mogła coś na swój temat powiedzieć. – Idziesz wrzucić imię do skrzynki?
No i się głupio złamał. Ciekawe, czy będzie tego żałować. Pewnie tak. Pewnie trafi na tę blondynkę, która przed chwilą jechała na Samie, a ten znowu się zmieni w niedźwiedzia i go zje.
Nie ważne czy Dora poszła z nim, czy nie, Basilius wrzucił swoje imię do skrzynki, a jeśli czarownica mu towarzyszyła, to dalej chętnie kontynuował rozmowę.