10.01.2023, 19:46 ✶
- Albo – taka ewentualność oczywiście również istniała i ją też trzeba było wziąć pod uwagę, więc to wtrącenie prawdę mówiąc było cenne. Ale nad tym to będą się zastanawiać jak już się stąd wydostaną… Tak czy siak uważała, że spartolili. Nawet jeśli mieliby wykorzystać coś, co juz było, to zawsze można to było przecież poprawić. Victoria by poprawiła. Ale ona miała manię perfekcji, jeśli już się za coś brała.
Uniosła wyżej brwi. Skłamałabym gdybym nie powiedziała, że jej teraz zaimponował. Bo tak – kreował się na tłuka. Zauważyła już, że nie do końca tak jest, ale nie spodziewała się teraz tutaj lekcji historii i to od niego. Znaczy – to dobrze. Bo zdecydowanie wolała towarzystwo ludzi inteligentnych nad debili.
- No no, teraz to mnie zaskoczyłeś – powiedziała na głos i tak, to miał być komplement, nawet jeśli na taki nie brzmiał w pierwszej chwili. Nawet przez moment inaczej na niego patrzyła – jakby chciała go rozgryźć, więc świdrowała go spojrzeniem brązowych oczu nim sama się odezwała. - Z każdej pułapki zawsze jest wyjście. A mi się wydaje, że tutaj stało się coś podobnego, ale nie identycznego – bo kiedy mówiła o tej ścianie, to mówiła bardzo dosłownie. Oczywiście inna przestrzeń też wchodziła w grę – i dobrze, że w ogóle to powiedział, bo to dało jej kilka innych pomysłów jak przełamać czar, w który wpadli. - Ja bym to poprawiła na ich miejscu.
- Cykają? – podpowiedziała usłużnie i nawet się uśmiechnęła zachęcająco. - Myślałam, że to zawsze ten sam dźwięk, nigdy się nie przysłuchiwałam, żeby wyłapać różnice – i tak jak Sauriel będzie liczyć kwiatki, tak było pewne, że ona będzie teraz słuchać świerszczy w ogrodzie
- Sam się odpalił – przypomniała mu z lekko uniesioną brwią. Była przekonana, że nie widziała u niego wcześniej rożdżki i kiedy teraz o tym powiedział, to aż wróciła do tego pamięcią. Nie. Nie było żadnej różdżki. Zastanawiała się za to dlaczego zaprzeczał. - Hmm… Nie przypominam sobie tego - mruknęła. - Swoją drogą przez moment myślałam, że masz moją.
Uniosła wyżej brwi. Skłamałabym gdybym nie powiedziała, że jej teraz zaimponował. Bo tak – kreował się na tłuka. Zauważyła już, że nie do końca tak jest, ale nie spodziewała się teraz tutaj lekcji historii i to od niego. Znaczy – to dobrze. Bo zdecydowanie wolała towarzystwo ludzi inteligentnych nad debili.
- No no, teraz to mnie zaskoczyłeś – powiedziała na głos i tak, to miał być komplement, nawet jeśli na taki nie brzmiał w pierwszej chwili. Nawet przez moment inaczej na niego patrzyła – jakby chciała go rozgryźć, więc świdrowała go spojrzeniem brązowych oczu nim sama się odezwała. - Z każdej pułapki zawsze jest wyjście. A mi się wydaje, że tutaj stało się coś podobnego, ale nie identycznego – bo kiedy mówiła o tej ścianie, to mówiła bardzo dosłownie. Oczywiście inna przestrzeń też wchodziła w grę – i dobrze, że w ogóle to powiedział, bo to dało jej kilka innych pomysłów jak przełamać czar, w który wpadli. - Ja bym to poprawiła na ich miejscu.
- Cykają? – podpowiedziała usłużnie i nawet się uśmiechnęła zachęcająco. - Myślałam, że to zawsze ten sam dźwięk, nigdy się nie przysłuchiwałam, żeby wyłapać różnice – i tak jak Sauriel będzie liczyć kwiatki, tak było pewne, że ona będzie teraz słuchać świerszczy w ogrodzie
- Sam się odpalił – przypomniała mu z lekko uniesioną brwią. Była przekonana, że nie widziała u niego wcześniej rożdżki i kiedy teraz o tym powiedział, to aż wróciła do tego pamięcią. Nie. Nie było żadnej różdżki. Zastanawiała się za to dlaczego zaprzeczał. - Hmm… Nie przypominam sobie tego - mruknęła. - Swoją drogą przez moment myślałam, że masz moją.