29.07.2024, 17:40 ✶
Stoisko pani Zamfir
– Do zobaczenia – rzucił jeszcze do Florence, gdy kuzynka oddaliła się od nich, by najprawdopodobniej mieć od tego wszystkiego już święty spokój. I w sumie słusznie, bo to było zdecydowanie... Emocjonalnie ciekawy jarmark.
Już chciał zapłacić za chustę Electry, upierając się, że swoje pieniądze może wydawać na głupoty innym razem, gdy Atreus postanowił zrobić to za niego.
– I to jest zamiast świeczek – zastrzegł jedynie, absolutnie nie chcąc się kiedyś dowiedzieć, że jego głupi, młodszy kuzyn podrzucił jednak te świecowe potworki jego głupiej, młodszej siostrze. Czy zakładał, że jego słowa miały jakąkolwiek moc sprawczą? Nie. Absolutnie nie. Znał przecież ich oboje. Zerknął na młodsza Prewett w chuście i parsknął krótkim śmiechem.
– Wyglądasz jak choinka – skomentował, pacając ją delikatnie w głowę, tak by materiał zsunął się na oczy.
No niestety nie mógł protestować wobec tej logiki. Młody Mulciber pewnie i tak miał przechlapane, a w sumie... Świeczki to świeczki. Niech robi co chce, a przynajmniej mieli gwarancję, że w ich społeczeństwie nie będzie zbyt nudno. Nie przyznał jednak im racji, a zamiast tego pokręcił głową na znak, że się poddaje i sam postanowił kupić jeszcze dwa słoiki truskawkowych konfitur do śniadania. Przez chwilę rozważał jeszcze, czy nie wziąć też butelki alkoholu, ale szybko zrezygnował z tego pomysłu. Nie przy Icarusie w domu.
– To gdzie teraz?