• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 … 16 Dalej »
[30/07/1972] W spadającej łzie - Desmond & Oleander

[30/07/1972] W spadającej łzie - Desmond & Oleander
Cień Prokrusta
the stronger becomes
master of the weaker
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
187 cm wzrostu, blond włosy i niebieskie oczy. Ubrany elegancko, od linijki, głównie w beże, brązy i błękity. Pachnie subtelnymi, cytrusowymi perfumami. Rzadko pokazuje emocje, mówi szybkim, oschłym monotonem. Porusza się spokojnie, dumnie i sztywno.

Desmond Malfoy
#3
03.08.2024, 00:37  ✶  
Przeczesał palcami chłodne źdźbła trawy, ważąc chwilę pytanie Oleandra. Wszystkie myśli w jego głowie wydawały się niezwykle spójne, zgodne ze sobą wzajemnie i płynęły przed siebie spokojnie, leniwie, wraz z rytmem delikatnych podmuchów opieszałego wiatru. Nie mógł przypomnieć sobie, kiedy ostatnio czuł się w podobny sposób.
– Dlaczego nie? Muszę iść do pracy, ale nie dzisiaj. Nie jutro. Nie wiem kiedy – odparł, w jego tonie pobrzmiewała nuta zaskoczenia, z każdym słowem coraz wyraźniejsza. Tak łatwo było mu mówić - jego usta i gardło nareszcie zdawały się w pełni współpracować z umysłem.

Dziwnie zmęczony siedzeniem, odsunął się ostrożnie na ziemię. Na jawie nigdy nie zdołałby leżeć w trawie tak beztrosko, bez przygniatającego go ciężaru obaw związanych z brudem i robactwem, bez potrzeby nieprzerwanego skupiania się na tym, aby porządkować nawarstwiający się natłok bodźców płynących z muskających go z każdej strony źdźbeł trawy.
– Ale jestem całkiem pewny, że w prawdziwym świecie odeszliśmy stąd już daleko. Naprawdę daleko – powiedział w przestrzeń, z przymkniętymi oczami wbitymi w błękitne niebo.

Bezwiednie wodził wzrokiem wzdłuż poszarpanej krawędzi przesuwającej się nad nimi chmury, gdy poczuł nieoczekiwany dotyk na swojej piersi. Spodziewał się, że dyskomfort ściśnie mu żołądek, ale prawa rządzące światem tego snu zmusiły jego ciało do rozluźnienia się. Niepewnie wyciągnął rękę w kierunku opartej o jego klatkę głowy Oleandra, ostrożnie odgarniając mu włosy z czoła. Spojrzał przy tym na niego, podrywając lekko kark z ziemi i mrużąc oczy.

Dłuższą chwilę oglądał jego twarz w milczeniu, wyraźnie zaskoczony. Miał wrażenie, że aż do teraz nie przyjrzał mu się wystarczająco dokładnie, aby zrozumieć, kim naprawdę był. Wyglądał tak rześko, tak onieśmielająco, jego krew była tak gorąca, jej bezustanny szum dumnie dyrygował płochliwą melodią subtelnych emocji, których intensywność i efemeryczność wydawała mu się absolutnie nierealna. Czy jego oczy zawsze były takie lśniące i wyraziste, okraszone tak długimi rzęsami? Skóra na jego policzkach była tak jasna, tak czysta, tak delikatna, aż po samym jej widoku był w stanie poczuć jej miękkość i łagodne ciepło. Bez wysiłku, z natury, promieniował radością i głęboką pasją, całym tym życiem, którego jemu samemu brakowało.

Był zaintrygowany tym, co jeszcze mógłby odkryć, gdyby spróbował. Chciał... więcej. Więcej zobaczyć, więcej poczuć? Nie był pewien, czego oczekiwał, ale wiedział, że potrzebował teraz bardziej intensywnego kontaktu. Położył mu dłoń na ramieniu i, z niemal wulgarną ociężałością, przeciągnął nią w dół jego pleców, zatrzymując się dopiero w okolicach lędźwi. Podobał mu się ich kształt, to lekkie wgłębienie, gdzie najłatwiej było mu dotknąć kości. Przez cienki materiał koszuli czuł jego rozgrzaną, lepką skórę i kryjące się pod nią mięśnie, które spinały się lekko pod wpływem dotyku jego palców. 

Dostrzegając brąz w jego oczach, poczuł ukłucie nie-swojego strachu. Zaraz uśmiechnął się sztywno, starając się zdławić nagły przypływ gniewnego, ponurego podniecenia - nie chciał być... taki. Nie chciał niszczyć charakteru sceny, którą właśnie przeżywali. Wiedział, że była bardzo krucha.
– Na początku marzyłem, żeby mnie kochała, później - żeby uklękła przede mną – rzekł cierpko, przesuwając dłonią ku jego szyi. – Ale ty nie jesteś nią. Nie chcę twojej krzywdy.

Gdy oparł potylicę o ziemię i zamknął oczy, pod powiekami wciąż widział znajomy, ciemny brąz tęczówek Oleandra-Mayi. Nie sądził, że ten właśnie odcień zobaczył przed chwilą, ale to wspomnienie raz po raz, natrętnie nasuwało mu się na myśl. Przynosiło ono ze sobą widmo spowszedniałych fantazji, których brutalna treść na parę długich sekund zalała świadomość Oleandra, w szczególnie zimny, otrzeźwiający sposób uświadamiając go o tym, co Desmond czuł przez większość samotnie spędzanego czasu.
– Jakkolwiek słodkie to jest, nie rób tego, proszę. To nie jest dobre dla mnie, ani dla ciebie. – Niechętnie oderwał palce od jego szyi i przeczesał jego loki. – Dlaczego tak się boisz?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Desmond Malfoy (866), Oleander Crouch (306)




Wiadomości w tym wątku
[30/07/1972] W spadającej łzie - Desmond & Oleander - przez Desmond Malfoy - 11.07.2024, 20:16
RE: [30/07/1972] W spadającej łzie - Desmond & Oleander - przez Oleander Crouch - 29.07.2024, 00:34
RE: [30/07/1972] W spadającej łzie - Desmond & Oleander - przez Desmond Malfoy - 03.08.2024, 00:37

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa