30.07.2024, 02:47 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.07.2024, 02:51 przez Basilius Prewett.)
Żegnam się z Dorą, piję drinka i idę do Eden
– Robienie eliksirów to też świetna zabawa. I na pewno można lepiej się wysypiać, niż w szpitalu – powiedział z uśmiechem. Jemu samemu zdarzało się tworzyć różne eliksiry, czy też maści, ale głównie na użytek własny, lub prośbę Florence, czy innych zaprzyjaźnionych uzdrowicieli. Niestety nie miałby, ani czasu, ani energii, aby jeszcze tym zajmować się zawodowo. Już mu wystarczyło, że poza Mungiem przyjmowa prywatnych klientów, a no i musiał mieć jeszcze czas na kasyna i podobno długi odpoczynek każdej nocy w celach zdrowotnych. Nie zapytał czemu porzuciła Munga, chociaż ciekawiło go to. Wiedział jednak, że ludzie rezygnują że stażu z różnych przyczyn, więc nie zamierzał drążyć tematu, ani nie zakładać, że po prostu nie zdała, czy coś takiego. – Nie, to ja dziękuję – dokończył, a potem nadszedł czas na losowanie.
No cóż, piwa niestety nie wygrał, ale najwyraźniej jego duch ryzyka i tak został zaspokojony, bo oto przyszło mu tańczyć z niejaką Eden, o której słyszał... Rzeczy, głównie w kontekście jego kuzyna. Zaraz... To była w ogóle zabawa w jej klimatach? Przyszła z kimś? Dobrze mu się wydawało, że z Millie? A może nie? Ciężko było stwierdzić, bo był akurat wtedy zajęty ogarnianiem awarii miotlarskich.
Widząc, że Eden się rozgląda uśmiechnął się w jej stronę i pomachał ręką na znak, że to z nią ma tańczyć, a potem, podchodząc akurat do baru, wziął łyka kolejnego drinku, tak dla dobrej zabawy, i ruszył w jej stronę.
– Wychodzi na to, że będziemy ze sobą tańczyć – oznajmił, zachowując uprzejmy wyraz twarzy. Z tego co słyszał, Orion jakoś nigdy nie życzył Eden zguby, więc chyba nie powinien robić jej teraz żadnych problemów. Zwłaszcza, że chyba rzeczywiście przyszła tu z Millie. Zaraz. Przyszła tu z Millie? – Jak się podoba zabawa?