30.07.2024, 19:56 ✶
Życie było teatrem, a Enzo był aktorem na scenie. Był też scenografem i reżyserem, i każdym innym, gdy tylko była potrzeba, ale przede wszystkim musiał czerpać z tego, co daje los! A los zesłał mu bardzo miłego mężczyznę, który jeszcze nie uciekł. To było obiecujące.
- Och, nic mi nie będzie. - Zaśpiewał, nie mając w planach żadnego większego przedstawienia, które skończyłoby się prawdziwą krzywdą. Takich rzeczy się nie planowało, po prostu nachodziły człowieka w najgorszym momencie! Jak to się mówiło - wypadki chodzą po ludziach, lecz ludzie po wypadkach niekoniecznie.
Z ramieniem zarzuconym na kark nowego kolegi, mógł poprowadzić go prosto do baru, gdzie miał wybrać sobie kolejne piwo. Od tego nieporozumienia aż zaczęło go na nowo suszyć! Musiał jak najszybciej ugasić pragnienie.
- Podasz mi coś lekkiego? Coś jasnego, jakiś lager? - Poprosił, puszczając wolno barmana, za to samemu sadzając tyłek na wysokim stołku barowym. - Jest tyle zawodzących duchów, aż dziw, że w Beauxbatons nie ma żadnego! I naprawdę, naprawdę nigdy nie słyszałeś o Marcie? - Zdziwił się Enzo wyraźnie. Nachylił się nad blatem, opierając o niego łokcie. - W radiu opowiadam o różnych rzeczach. Sobotnia audycja południowa. Lorenz Remington, może słyszałeś? - Przedstawił się i gdyby miał długie włosy, z pewnością odgarnąłby je z ramienia w eleganckim geście. Nie miał jednak długich włosów, więc mógł tylko wyszczerzyć zęby. - Przyjaciele mówią mi Enzo. Możesz mówić mi Enzo, mój drogi. O samych duchach niewiele wiem, ale chciałbym kiedyś przeprowadzić z jakimś wywiad!
- Och, nic mi nie będzie. - Zaśpiewał, nie mając w planach żadnego większego przedstawienia, które skończyłoby się prawdziwą krzywdą. Takich rzeczy się nie planowało, po prostu nachodziły człowieka w najgorszym momencie! Jak to się mówiło - wypadki chodzą po ludziach, lecz ludzie po wypadkach niekoniecznie.
Z ramieniem zarzuconym na kark nowego kolegi, mógł poprowadzić go prosto do baru, gdzie miał wybrać sobie kolejne piwo. Od tego nieporozumienia aż zaczęło go na nowo suszyć! Musiał jak najszybciej ugasić pragnienie.
- Podasz mi coś lekkiego? Coś jasnego, jakiś lager? - Poprosił, puszczając wolno barmana, za to samemu sadzając tyłek na wysokim stołku barowym. - Jest tyle zawodzących duchów, aż dziw, że w Beauxbatons nie ma żadnego! I naprawdę, naprawdę nigdy nie słyszałeś o Marcie? - Zdziwił się Enzo wyraźnie. Nachylił się nad blatem, opierając o niego łokcie. - W radiu opowiadam o różnych rzeczach. Sobotnia audycja południowa. Lorenz Remington, może słyszałeś? - Przedstawił się i gdyby miał długie włosy, z pewnością odgarnąłby je z ramienia w eleganckim geście. Nie miał jednak długich włosów, więc mógł tylko wyszczerzyć zęby. - Przyjaciele mówią mi Enzo. Możesz mówić mi Enzo, mój drogi. O samych duchach niewiele wiem, ale chciałbym kiedyś przeprowadzić z jakimś wywiad!