31.07.2024, 00:24 ✶
Lorenz nie sądził, by wprowadzał zamieszanie. Ot, był, rozmawiał, śmiał się, zagadywał, dotykał! Nie robił niczego nieodpowiedniego, niczego, czego inni mogliby nie zrobić na jego miejscu. Korzystał z życia jak tylko mógł.
Piwo w wysokiej szklance sprawiło, że Remingtonowi zrobiło się na serduszku trochę cieplej i zaraz upił porządny łyk zimnego trunku, by ugasić ten wewnętrzny żar! Podziałało i Enzo aż mruknął z zadowoleniem, ocierając wierzchem dłoni piankę, która została na górnej wardze.
- Mmm… nawet nie wiesz, jak dobrze mi robisz. - Zanucił, po raz kolejny upijając jeszcze jeden, mały łyk. Tym razem pozwolił pianie zostać. - Rozumiem, rozumiem, nie każdy lubi gadanie w radio. Ale mnie mógłbyś posłuchać. - Machnął lekko dłonią. - Zapraszam w każdy weekend, ale nie zdradzę ci, co będzie w ten. Cholera, sam nie wiem, co zaplanowałem! - Zaśmiał się lekko. Pijany umysł nie pamiętał takich rzeczy, a i nie wydawały się ważne w tej chwili. - Dowiesz się, gdy posłuchasz.
Praca w radiu była miłą odskocznią od tego, co Enzo robił codziennie w Ministerstwie. Praca w dokumentacji i komunikacji wymagała trzymania się pewnych sztywnych ram, lecz w audycji można było popuścić wodze fantazji i postawić na kreatywność! Monolog nie zawsze był łatwy, lecz serce rosło, gdy Enzo uświadamiał sobie, że są osoby, które czekają na usłyszenie jego głosu w sobotę w południe.
- Neil! Neil, Neil, Neil. - Powtórzył imię, smakując je z każdą sylabą. - Nie mów tak, bo jeszcze ktoś będzie chciał przyspieszyć taki wywiad! - Roześmiał się na tę sugestię. - Może powinienem porozmawiać z Martą? Biedaczka nie płacze przez złamane serce, chociaż... właściwie nie do końca wiem, jak umarła? Chyba przez atak akromantuli? - Jego uśmiech zgasł na moment, gdy zdał sobie sprawę z tej niepewności. - Straszna śmierć! Ponoć za życia była wyśmiewana przez kolegów i w chwili, gdy umarła, wypłakiwała oczy w toalecie. Teraz nawiedza łazienkę na pierwszym piętrze Hogwartu i właściwie nie można tej łazienki używać, bo ciągle jest zalana, no i... ma lokatora. Odwiedza też inne łazienki.
Piwo w wysokiej szklance sprawiło, że Remingtonowi zrobiło się na serduszku trochę cieplej i zaraz upił porządny łyk zimnego trunku, by ugasić ten wewnętrzny żar! Podziałało i Enzo aż mruknął z zadowoleniem, ocierając wierzchem dłoni piankę, która została na górnej wardze.
- Mmm… nawet nie wiesz, jak dobrze mi robisz. - Zanucił, po raz kolejny upijając jeszcze jeden, mały łyk. Tym razem pozwolił pianie zostać. - Rozumiem, rozumiem, nie każdy lubi gadanie w radio. Ale mnie mógłbyś posłuchać. - Machnął lekko dłonią. - Zapraszam w każdy weekend, ale nie zdradzę ci, co będzie w ten. Cholera, sam nie wiem, co zaplanowałem! - Zaśmiał się lekko. Pijany umysł nie pamiętał takich rzeczy, a i nie wydawały się ważne w tej chwili. - Dowiesz się, gdy posłuchasz.
Praca w radiu była miłą odskocznią od tego, co Enzo robił codziennie w Ministerstwie. Praca w dokumentacji i komunikacji wymagała trzymania się pewnych sztywnych ram, lecz w audycji można było popuścić wodze fantazji i postawić na kreatywność! Monolog nie zawsze był łatwy, lecz serce rosło, gdy Enzo uświadamiał sobie, że są osoby, które czekają na usłyszenie jego głosu w sobotę w południe.
- Neil! Neil, Neil, Neil. - Powtórzył imię, smakując je z każdą sylabą. - Nie mów tak, bo jeszcze ktoś będzie chciał przyspieszyć taki wywiad! - Roześmiał się na tę sugestię. - Może powinienem porozmawiać z Martą? Biedaczka nie płacze przez złamane serce, chociaż... właściwie nie do końca wiem, jak umarła? Chyba przez atak akromantuli? - Jego uśmiech zgasł na moment, gdy zdał sobie sprawę z tej niepewności. - Straszna śmierć! Ponoć za życia była wyśmiewana przez kolegów i w chwili, gdy umarła, wypłakiwała oczy w toalecie. Teraz nawiedza łazienkę na pierwszym piętrze Hogwartu i właściwie nie można tej łazienki używać, bo ciągle jest zalana, no i... ma lokatora. Odwiedza też inne łazienki.