31.07.2024, 00:24 ✶
przy ognisku a potem z moją partnerką do tańca - Florence
- Oh, to wspaniałe. W ogóle takie zgrupowanie kreatywnych osób, no bo nie tylko macie kogoś od pisania tego, ale musicie też sami tchnąć w to odpowiednie emocje. Wspaniałe - rzucił, z takim samym zachwytem jak wcześniej, zakrawającym niemal o dziecięcą fascynację. - W sumie, czemu nie - zgodził się na podzielenie kiełbaski, bo kim on był żeby wzgardzać cudzą propozycją jedzenia.
Oczy Botta zalśniły niczym dwa galeony, kiedy to Alastor zgodził się na jego propozycję. W głowie natomiast już zaczął planować cały wypad, że kiedy i że muszą też wziąć ze sobą Millie, a może też Eden by chciała się z nimi przejść? A może, skoro mają tutaj jednego z Bellów, to uda im się dostać za kulisy? To by było dopiero fenomenalne, takie doświadczenie tylko dla nich. Na wątpliwości Moody'ego co do tego, co wydarzyło się na samej potańcówce, pokiwał tylko głową, bo to trochę wydawało mu się takim pytaniem retorycznym, ale nie chciał pozostawiać przyjaciela bez jakiejkolwiek odpowiedzi.
Jaki on był z siebie zadowolony, kiedy Alastor zgodził się z nim, utwierdzając Eden w przekonaniu, że jest tu mile widziana. Ale czuł się dobrze nie w taki pyszałkowaty sposób, a zwyczajnie, jak to on, czując że może tymi słowami trochę poruszą to skostniałe serce Malfoy i wreszcie dojdzie do niej, że nie była aż tak okropną osobą za jaką się chyba uważała.
- Ja bardzo chętnie wezmę. Proszę, Eden, myślę że to cudowny sposób żeby się trochę rozruszać i Alexander ma rację, dzięki temu poczujesz się częścią schadzki. Pójdę w sumie wrzucić za siebie i za ciebie, żebyś się nie kłopotała - i zanim zdążyła jakkolwiek zaprotestować, Bott już pobiegł w stronę skrzyneczki w którą wrzucało się karteczki z imionami. Nabazgrał swoje, jej, a potem wrzucił je Tediemu.
Potem wyniki parowania zostały ogłoszone i Bertie rozejrzał się czujnie, w poszukiwaniu wspomnianej Florence. Wystarczyło tylko dopasować te mniej znajome twarze do mniej znajomych imion, popatrzeć kto ewentualnie wciąż szukał partnera i Bott zaraz znalazł się przed uzdrowicielką.
- Dzień dobry, chyba tak wyszło, że przyszło nam razem zatańczyć. Bertie, miło mi poznać - uśmiechnął się do niej ciepło. - Chciałaby pani jeszcze skorzystać z barku? Widzę że niektórzy jeszcze próbują zwilżyć gardło przed tańcem, więc nie zamierzam się sprzeciwiać - ale jeśli Florence nie chciała, to zwyczajnie zaproponował jej rękę, żeby ruszyć do tańca.