31.07.2024, 04:44 ✶
stoisko kowenu -> magiczne różności
Anthony miał zdecydowanie ciekawy pomysł na czyszczenie swojego kolegi, nawet jeśli to były żarty. Już widziała oczami wyobraźni, jak po nieszczęsnym chłoszczyć, brokat nie tylko do końca nie znika z Morpheusa, ale ten na dodatek zaczyna toczyć pianę z ust i mydlane bańki. To dopiero była ciekawa wizja, chociaż Longbottom, jak zbity pies, nie przyjął propozycji swojego znajomego i wykorzystał szansę do ucieczki. Na zdrowie mu. Lyssa obejrzała się za nim, niby to z braku laku i obojętnie, ale coś w nim go drażniło. W tym, że nie znała odpowiedzi na pytanie dlaczego.
Widzenie, że ktoś był wobec niej niechętny, albo żywił do niej silne uczucia, nie było niczym niezwykłym. Ba, czasem zabiegała o to, by wzbudzać w ludziach skrajne emocje, które potem przekładały się na koloryt łączących ich nici. Było w tym coś niemal fascynującego, kiedy widziało się te zmiany i to jak modyfikowały je czasem proste słowa i zachowania. Ale taka już była ludzka natura - jednym słowem można było kogoś tak samo zbawić jak i przekląć na wieki.
Lyssa przesunęła się w ślad za grupą, niczym cień. Nic w tej sytuacji nie zachęcało jej do tego, żeby jakkolwiek próbować zaskarbić sobie sympatię tutaj zebranych, czy chociażby ich uwagę. Samo stoisko, do którego się zbliżyli, też było średnie, ale nie spodziewała się niczego innego po jarmarcznej wystawce. Rękodzieło czy małe przedsiębiorstwa mogła wspierać, kiedy prezentowały sobą jakikolwiek poziom, a nie kiedy jedyny ich cel na dzień to było zastawić komuś wejście do sklepu, mieszczące się w pobliskiej kamienicy.
Patrzyła na te wystawkę, bo musiała przynajmniej sprawiać pozory, no przynajmniej do momentu kiedy Selwyn nie postanowił zwrócić się bezpośrednio do niej. Uśmiechnęła się do niego prześlicznie, przenosząc na niego spojrzenie.
- To całkiem ciekawe miejsce, cała organizacja Lammas, mam na myśli. Słyszałam, że zwykle odbywało się gdzie indziej i aktualne miejsce to wynik paru wypadków, które miały miejsce na Beltane i Lithcie? - uniosła delikatnie brwi, jakby odrobinę zatroskana tym faktem. - Wystarczy Lyssa. A co do motywów, to święto żniw, więc jeśli miałaby to być pamiątka z okazji, chyba lepsze by były kłosy zboża. Trochę dosłowne, ale zdaje mi się że wszystko w tym temacie takie będzie. Ale pijąc do pierwszych słów, z jakimi do nas pan dołączył, proponuję liście. Szczególnie te wawrzynu, w końcu to symbol zwycięstwa. Może dzięki temu będzie lepiej sprzyjał los i następnym razem to panu będą tak gorąco gratulować zwycięstwa - uśmiech nie zbladł nawet na moment. - Ewentualnie pozwoli panu skutecznie umykać przed niechcianą uwagą, o ile kiedyś się taka panu przytrafi - dodała jeszcze zerkając na niego z chochliczym błyskiem w oku.
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.