Każde miał inne gusta kulinarne. Richard po przeprowadzce, częściowo tęsknił za kuchnią i piekarnią angielską, lecz do kuchni skandynawskiej, zdołał się także przekonać. Nie kontynuowali już rozmowy na temat tego, co smakowało a co nie, oraz w kwestii rzeźbiarza poszukiwanego przez syna, gdyż mieli kolejnych klientów przy stoisku.
Przy pytaniu o świece z cycami, musiał spojrzeniem przyhamować syna od proponowania swoich usług. Chyba w porę zdążył, jeżeli Charles chciał już wyskoczyć ze swoimi usługami.
Najbardziej klasyczna świeczka. Richard rozejrzał się po stoisku i sięgnął po najzwyklejszą, klasyczną, bez dodatków i barwników świeczkę. Gdyby panna McGonagall dopowiedziała kolor, dostałaby taką jaką chciała. Podał ją Charlesowi do zapakowania.
- Zapakuj tej pani.Zakładając, że Moody się zastanawiała, podjął obsłużenie McGonagall, przekazując Charlesowi dalsze możliwości jak zapakowanie i odebranie należytej kwoty za świeczkę.
- Takich samych?
Dopytał klienta, Botta, aby upewnić się, że chodziło mu o te same, czy może chciał konkretniejsze. Skoro miało być dziesięć, Richard sięgnął do jednego z kartonów, gdzie mieli w większej ilości zapakowane świece.
Zwrócił się ponownie do Botta, podając mu komplet dziesięciu świec od razu zapakowanych, słuchając jego odpowiedzi. Nie ukrywał zdziwienia, albo może je nawet dobrze udawał, że stoisko kowenu nie posiadało świec o erotycznych kształtach.
- Więc stoisko kowenu także stawia granice, które jestem w stanie zrozumieć, gdyż jak wspomniałem, my ich także nie produkujemy i nie posiadamy. Wydaje mi się, że świeczka, niezależnie od kształtu, zawsze będzie miała takie samo zastosowanie.Wyraził swoje zdanie na ten temat, podając przy okazji klientowi kwotę do zapłaty. Nie znał się za dobrze na tych wierzeniach, wróżeniach, rytuałach do takiego stopnia, aby wiedzieć czy kształt świeczki ma znaczenie. Twierdząc, że skoro wyprodukowane są z tych samych materiałów, surowców, to działanie jest to samo niezależnie od kształtu.