31.07.2024, 16:54 ✶
Zadowolony z piwa, Enzo skupił się bardziej na napitku i rozmowie niż wprawianiu nowego kolegi w zakłopotanie. To było bez wątpienia zabawne, lecz były też rzeczy o wiele ważniejsze niż zwykłe dokuczanie sobie nawzajem. Czy nie przez to Marta zginęła?
Gość poprawił się na siedzisku i wyprostował, a złapawszy za kołnierz, powachlował się nim odrobinę, gdy atmosfera zaczęła gęstnieć. Od alkoholu i rozmowy było gorąco, szczęśliwie dla Neila, Lorenz nie lubował się w ekshibicjonizmie. Jeden rozpięty guzik musiał wystarczyć.
- Trzymam cię za słowo! Wywołam cię na antenie, zobaczysz! - Obiecał krótko. Nie miał żadnego sposobu na sprawdzenie, czy Neil rzeczywiście będzie słuchał, ale nie martwiło go to. Miał wielu innych słuchaczy. - Czy też: usłyszysz. A co do Marty, może śledztwo powinno być wznowione? - Zastanowił się. Miał w sobie cząstkę z detektywa, jak każdy dziennikarz, nawet taki, który udzielał się jedynie w radio. Zmarszczył nos. - Podobno jakiś dzieciak hodował akromantulę i ta mu uciekła, a Marta była po prostu pechowa. I straszy na pierwszym piętrze, oczywiście, że na pierwszym! Na trzecim tylko czasami, tak jak i na każdym innym. - Machnął dłonią, chcąc odgonić niepasujący temat. Nieszczęśliwie trącił szklankę z piwem, lecz w porę ją złapał! Tylko odrobina pociekła mu po palcach. - Ach, wybacz! Niezdara ze mnie! Ten uczeń, który miał pająka, wyleciał ze szkoły, rzecz jasna. Nie wiem, co się z nim stało.
Gość poprawił się na siedzisku i wyprostował, a złapawszy za kołnierz, powachlował się nim odrobinę, gdy atmosfera zaczęła gęstnieć. Od alkoholu i rozmowy było gorąco, szczęśliwie dla Neila, Lorenz nie lubował się w ekshibicjonizmie. Jeden rozpięty guzik musiał wystarczyć.
- Trzymam cię za słowo! Wywołam cię na antenie, zobaczysz! - Obiecał krótko. Nie miał żadnego sposobu na sprawdzenie, czy Neil rzeczywiście będzie słuchał, ale nie martwiło go to. Miał wielu innych słuchaczy. - Czy też: usłyszysz. A co do Marty, może śledztwo powinno być wznowione? - Zastanowił się. Miał w sobie cząstkę z detektywa, jak każdy dziennikarz, nawet taki, który udzielał się jedynie w radio. Zmarszczył nos. - Podobno jakiś dzieciak hodował akromantulę i ta mu uciekła, a Marta była po prostu pechowa. I straszy na pierwszym piętrze, oczywiście, że na pierwszym! Na trzecim tylko czasami, tak jak i na każdym innym. - Machnął dłonią, chcąc odgonić niepasujący temat. Nieszczęśliwie trącił szklankę z piwem, lecz w porę ją złapał! Tylko odrobina pociekła mu po palcach. - Ach, wybacz! Niezdara ze mnie! Ten uczeń, który miał pająka, wyleciał ze szkoły, rzecz jasna. Nie wiem, co się z nim stało.