31.07.2024, 19:49 ✶
Przy ognisku, a potem podchodzę do baru, gdzie jest Isaac i Erik...?
Serdeczność była u mnie na wysokim poziomie. Zadowolony, zaszczycony, nawet dumny stałem w tym gronie, które właściwie powoli się rozchodziło. Zaciekawione losami. Myślę, że trochę pomogłem Brenie w tym przedsięwzięciu, bo nawet i Eden wkręcili w tańce, choć zdawało mi się, że miała ku temu opory. Obstawiałem, że to działanie Millie, choć bym się nie zdziwił też, że to Bertie zrobił. Oboje mieli ku temu predyspozycje.
Sam stałem chwilę, dojadając kiełbasę i patrząc jak się wszyscy dobierają w pary. Szczególnie próbowałem odszukać w tłumie nowopoznane osoby, przy okazji powtarzając sobie w myślach ich imiona, żeby zapamiętać na przyszłość. Alastora tam nie było. Najwyraźniej poszedł przejść się po plaży, w osamotnieniu. Czasami dobrze było się wyciszyć.
Kiedy muzyka zaczęła grać i fantowe tańce się rozpoczęły, okrężną drogą poszedłem w kierunku baru. Skończył mi się drink, więc dla rozruszania kości trzeba było jeszcze co nieco wypić, choć i tak zaskakiwałem sam siebie. Nie byłem ospały i właściwie odnosiłem wrażenie, że pora była jeszcze wczesna, że wszystko jeszcze przed nami, więc... postukałem w blat i poprosiłem barmana o kolejnego drinka.
Zdawało się, że nie byłem jedyną osobą, która uniknęła tańców na rzecz drinka...?
- Cześć! - przywitałem się, bo tych twarzy chyba nie kojarzyłem, chociaż obie wydawały mi się znajome. Tylko skąd? - Alex...ander - przedstawiłem się, podając im dłonie, a potem poprawiając nieco swoją koszulę w biało-błękitne chmurki. Czekałem na drinka, ale kiedy tylko go otrzymałem, z chęcią wziąłem łyka czy nawet dwa.
!drinkzniespodzianką
Serdeczność była u mnie na wysokim poziomie. Zadowolony, zaszczycony, nawet dumny stałem w tym gronie, które właściwie powoli się rozchodziło. Zaciekawione losami. Myślę, że trochę pomogłem Brenie w tym przedsięwzięciu, bo nawet i Eden wkręcili w tańce, choć zdawało mi się, że miała ku temu opory. Obstawiałem, że to działanie Millie, choć bym się nie zdziwił też, że to Bertie zrobił. Oboje mieli ku temu predyspozycje.
Sam stałem chwilę, dojadając kiełbasę i patrząc jak się wszyscy dobierają w pary. Szczególnie próbowałem odszukać w tłumie nowopoznane osoby, przy okazji powtarzając sobie w myślach ich imiona, żeby zapamiętać na przyszłość. Alastora tam nie było. Najwyraźniej poszedł przejść się po plaży, w osamotnieniu. Czasami dobrze było się wyciszyć.
Kiedy muzyka zaczęła grać i fantowe tańce się rozpoczęły, okrężną drogą poszedłem w kierunku baru. Skończył mi się drink, więc dla rozruszania kości trzeba było jeszcze co nieco wypić, choć i tak zaskakiwałem sam siebie. Nie byłem ospały i właściwie odnosiłem wrażenie, że pora była jeszcze wczesna, że wszystko jeszcze przed nami, więc... postukałem w blat i poprosiłem barmana o kolejnego drinka.
Zdawało się, że nie byłem jedyną osobą, która uniknęła tańców na rzecz drinka...?
- Cześć! - przywitałem się, bo tych twarzy chyba nie kojarzyłem, chociaż obie wydawały mi się znajome. Tylko skąd? - Alex...ander - przedstawiłem się, podając im dłonie, a potem poprawiając nieco swoją koszulę w biało-błękitne chmurki. Czekałem na drinka, ale kiedy tylko go otrzymałem, z chęcią wziąłem łyka czy nawet dwa.
!drinkzniespodzianką