Wyszeptane przez Olivię słowa sprawiły, że zwrócił uwagę na tego czarodzieja, odnośnie którego zamierzał przekazać swojej przyjaciółce trochę ciekawych informacji.
— To naprawdę on. Pan Shafiq wspiera podupadające hodowle smoków za procent w zyskach... na tych butelkach wina, które kupiłem, ma zdjęcie ze małym smokiem opalookim. Nie powiem abym popierał wykorzystywanie do zdjęć żywych stworzeń... zarazem można tego zazdrościć. Tylko nieliczni mają taką możliwość zobaczyć z tak bliska prawdziwa smoka. — Wyszeptał w odpowiedzi na słowa przyjaciółki, zdradzając tym razem swoje rozdarcie. Zawsze będzie twierdzić, że jakiekolwiek zwierzę to nie zabawka. Jednocześnie właśnie taki kontakt ze smokiem to jedno z tych naprawdę wspaniałych marzeń, których takim ludziom jak on nigdy nie uda się spełnić.
Poczuł jak Olivia zaciska palce na jego przedramieniu. Przekazana mu przez Olivię wskazówka sprawiła, że spojrzał w kierunku Tristana i Penny. Jak przystało na dobrego przyjaciela postanowił nie zignorować niemej prośby swojej przyjaciółki.
— Spróbuję coś na to zaradzić. — Leon bardzo chciałby móc powiedzieć z niezachwianą pewnością siebie "zajmę się tym", jednak podejmowanie próby załagodzenia jakiekolwiek konfliktu i utrzymanie względnego porządku. Zamierzał jednak spróbować, nawet jeśli to wymagało pozostawienia Olivii sam na sam z klientami - wiedział, że sobie poradzi.
Olivia poprosiła go o pomoc, Tristan dał mu do zrozumienia, że jak na razie nie potrzebuje jego pomocy i chce poradzić sobie sam. Postanowił nie ruszać się z miejsca. Całą sytuację skomentował głośniejszym westchnięciem i dotknął dłonią potylicy, dochodząc do wniosku, że ta dwójka powinna popracować nad wzajemną komunikacją. Zaczął zastanawiać się nad tym, jak ta cała sprawa się zakończy i czy faktycznie będzie potrzebna jego pomoc.