Nie zwracała uwagi na ludzi, którzy pojawili się na stoisku. Skupiona była bowiem wyłącznie na swojej własnej sprawie i naprawdę mało ją obchodziło w tym wszystkim to, co sobie z powodu jej zachowania o tych straganiarzach pomyślą inni. To nie był jej problem. Poza tym bądźmy też szczerzy - empatii to ruda miała w sobie tyle, co kot napłakał.
Spojrzała na Matthew, kiedy postanowił się we wszystko włączyć. Udzielić jej pomocy? Co na ten temat myślała? W zasadzie bardzo niewiele. O ile w ogóle cokolwiek. Pomocy jednak odrzucać nie zamierzała. Nie wtrącała się i pozwoliła mu mówić. Sama też się na tym nie znała, ale co za różnica? Zawsze można było tym czy tamtym trochę pogrozić. Może się czegoś nauczą.
Kiedy Matt skończył, chciała nawet dorzucić od siebie kolejne dwa knuty, ale wtedy usłyszała słowa Olivii. Nie były skierowane do niej, ale całe te oskarżenie jej o próbę wyłudzenia? Że ona miałaby chcieć cokolwiek wyłudzić? Nie, nie, nie. Oj, zdecydowanie nie. Takiego chamstwa, to płazem nie puści. Bo przecież nie o to w tym chodziło.
Nie o wyłudzenie, a o rekompensatę.
Chciała coś powiedzieć, ale Tristan pisał. Pisał i pisał. Co on? Upośledzony był jakiś taki? Mówić nie potrafił? To mogłoby w zasadzie sporo tłumaczyć. Czasami Ci cali specjalni czarodzieje, nie mylić z charłakami, byli właśnie odsyłani w kierunku prac manualnych. Ręcznych. Ponoć robiło im to dobrze?
Wreszcie zaczęła czytać odpowiedź, kolejny raz napisaną tak samo starannym pismem. Chociaż tyle. Ona sama bazgrała jak kura pazurem. Zbyt szybko, żeby zapisane zdania wyglądały tak ładnie. No ale to nieistotne. Zmarszczyła brwi, niepewna tego czy dobrze wszystko rozumiała. Zaczęła raz jeszcze, po czym... po czym nagle...
- Upośledzony jesteś czy gadać normalnie nie umiesz? - wypaliła, zdenerwowana tym, że nie mogą normalnie tego załatwić. No komedia jakaś, żeby tu czekać aż ten cały straganiarz wszystko napisze. I to jeszcze napisze takie bzdury, jakby kompletnie nie rozumiał, co się do niego mówiło. Nie zwracając uwagi na to czy Matthew zdążył przeczytać swoją część wypowiedzi, spróbowała wyrwać mężczyźnie notes. Jakoś tak do niego sięgnąć. I jeśli jej się udało to następnie rzuciła nim na oślep. Ot, tyle było w niej cierpliwości.
rzucam na aktywność, zobaczymy czy uda mi się wyrwać ten notes
Slaby sukces...