01.08.2024, 23:32 ✶
Naoliwione alkoholem trybiki pracowały bez wytchnienia w enzowej czaszce. Informacje mieszały się ze sobą, lecz ostatecznie układały w całość. Brakowało mu tylko jednego...
- Pióro! Daj mi pióro albo długopis. - Polecił Neilowi, łapiąc za czystą, papierową serwetkę, na której zamierzał pisać. Wspomnienie mugolskiego narzędzia do pisania mogło zabrzmieć dziwnie w czarodziejskim pubie, lecz nie zamierzał się tym przejmować. Nie teraz, gdy był na tropie! - Twoja, nie twoja! To już też nie moja szkoła! - Zawołał Enzo, wywijając dłonią, w której wciąż brakowało czegoś do pisania! - Ale z pozwoleniem, możemy tam pojechać i przesłuchać Martę.
Nie mogąc utrzymać dłoni w spokoju, po raz kolejny zastukał palcami w blat, po kolei, wystukując rytm do sobie tylko znanej melodii. Olśnienie przyszło wiele lat za późno i teraz Remington miał problem, by doprowadzić sprawy do końca i oddać Jęczącej Marcie sprawiedliwość. Neil jednak go rozpraszał, bo ten rumieniec, który rozlał się po bladej skórze, przyciągał wzrok i wciskał się w myśli w miejsca, gdzie powinna być tylko historia zabójstwa.
- To ludzka rzecz, tracić ciało po śmierci. - Machnął znów dłonią, nie przyjmując przeprosin nowego kolegi, bo i ich nie potrzebował. - Jeśli ślady miały być na ciele, to będą też na duchu. W Hogwarcie jest inny duch, Prawie-Bezgłowy-Nick. Prawie bezgłowy, bo, hm, prawie nie ma głowy. - Wyjaśnił bez większego sensu. - Skoro jego rana jest obecna w duchowej formie, Marta powinna mieć ślad po ugryzieniu! A-ha! Powinienem zostać detektywem! - Ucieszył się wyraźnie i złapał szklankę, tylko po to, by unieść ją wysoko w toaście dla samego siebie, a następnie przyłożyć do ust i wypić do dna. Miał jeszcze całkiem dużo, ale dał radę. Odbiło mu się tylko. - Wybacz. Podaj mi, z łaski swojej, kolejne. Już prawie to mamy! - Chusteczką, która miała być jego notesem, otarł usta. - Masz rację, znowu masz rację! Gdzie byłeś całe moje życie, mój Watsonie? Oni coś ukrywają! A my to odkryjemy!
Przekonany o spisku, Enzo nie odpuszczał tak łatwo.
- Pióro! Daj mi pióro albo długopis. - Polecił Neilowi, łapiąc za czystą, papierową serwetkę, na której zamierzał pisać. Wspomnienie mugolskiego narzędzia do pisania mogło zabrzmieć dziwnie w czarodziejskim pubie, lecz nie zamierzał się tym przejmować. Nie teraz, gdy był na tropie! - Twoja, nie twoja! To już też nie moja szkoła! - Zawołał Enzo, wywijając dłonią, w której wciąż brakowało czegoś do pisania! - Ale z pozwoleniem, możemy tam pojechać i przesłuchać Martę.
Nie mogąc utrzymać dłoni w spokoju, po raz kolejny zastukał palcami w blat, po kolei, wystukując rytm do sobie tylko znanej melodii. Olśnienie przyszło wiele lat za późno i teraz Remington miał problem, by doprowadzić sprawy do końca i oddać Jęczącej Marcie sprawiedliwość. Neil jednak go rozpraszał, bo ten rumieniec, który rozlał się po bladej skórze, przyciągał wzrok i wciskał się w myśli w miejsca, gdzie powinna być tylko historia zabójstwa.
- To ludzka rzecz, tracić ciało po śmierci. - Machnął znów dłonią, nie przyjmując przeprosin nowego kolegi, bo i ich nie potrzebował. - Jeśli ślady miały być na ciele, to będą też na duchu. W Hogwarcie jest inny duch, Prawie-Bezgłowy-Nick. Prawie bezgłowy, bo, hm, prawie nie ma głowy. - Wyjaśnił bez większego sensu. - Skoro jego rana jest obecna w duchowej formie, Marta powinna mieć ślad po ugryzieniu! A-ha! Powinienem zostać detektywem! - Ucieszył się wyraźnie i złapał szklankę, tylko po to, by unieść ją wysoko w toaście dla samego siebie, a następnie przyłożyć do ust i wypić do dna. Miał jeszcze całkiem dużo, ale dał radę. Odbiło mu się tylko. - Wybacz. Podaj mi, z łaski swojej, kolejne. Już prawie to mamy! - Chusteczką, która miała być jego notesem, otarł usta. - Masz rację, znowu masz rację! Gdzie byłeś całe moje życie, mój Watsonie? Oni coś ukrywają! A my to odkryjemy!
Przekonany o spisku, Enzo nie odpuszczał tak łatwo.