- Może to i racja, i tak dzieje się tutaj dosyć sporo, klatki wcale nie są potrzebne. - Nie spodziewała się jednak, że to właśnie jej narzeczony znajdzie się w centrum całego zamieszania, jak widać, życie potrafi zaskakiwać.
- Tak, naprawdę. - Nie kłamałaby przecież w takiej sprawie, ani sobie z tego nie żartowała. Jakoś tak się złożyło, dziwnym zbiegiem okoliczności, że zaręczyła się w tak młodym wieku, pewnie kiedyś by jej się tak nie spieszyło, ale teraz po co zwlekać? Lepiej żyć pełnią życia, póki jeszcze się je miało. Nigdy nie wiadomo kiedy nadejdzie koniec.
- Myślałeś może o tym, żeby zostać ślubnym doradcą? Widzę, że znasz się na rzeczy. - Szkoda, aby taki talent się marnował, najwyraźniej Jonathan minął się ze swoim powołaniem.
- Tak naprawdę jeszcze nie ustaliliśmy daty, ani żadnych szczegółów, znając nas, pójdziemy po prostu pewnego dnia do kapłana i będzie po sprawie, bez tych wszystkich niepotrzebnych ceregieli. - Ruda tak już miała, że jak się namyśliła to szła za ciosem, a innych informowała o swoich decyzjach po fakcie, nie widziała w tym nic złego. Cameron na pewno by jej nie odmówił...
- Te szczegóły nie są dla mnie ważne, jeśli jednak mnie coś natchnie, na pewno odezwę się do ciebie po pomoc. - Rzuciła jeszcze do mężczyzny, tańczyli dalej, chociaż w sumie bardziej zajęta była myśleniem o tym, co do niej mówił.