Moja droga Lorraine,
zacznę od tego, że gdybyś nie zareagowała na to zdarzenie emocjonalnie - nie winię Ciebie, moja żona i córka najpewniej zareagowałyby tak samo - sama zapewne doszłabyś do wniosku, że nie mam nic wspólnego ze świeczkami o fallicznym kształcie. Owszem, nie zaprzeczam temu, że takowe pojawiły się przy stoisku mojej rodziny, aczkolwiek nie stanowią kolejnego produktu, który wprowadziliśmy do naszego asortymentu. Cały ten świeczkowy chaos to jedno wielkie nieporozumienie i jest mi niezmiernie przykro, że najwyraźniej stałaś się jedną z jego ofiar.
Za całe to zajście odpowiada zapewne mój wyjątkowo niesforny bratanek, Charles. Zadbam o to, żeby chłopak należycie Ciebie za to przeprosił. Niestety, mimo wieku, ciągle zdaje mu się brakować ogłady. Ze swojej strony dorzucam dodatkowo opakowanie świec oraz kadzideł o właściwościach relaksacyjnych. Mam nadzieje, że ten drobny gest pozwoli nam zapomnieć o tym, co się wydarzyło.
Postaram się zadbać o to, żeby podobne sytuacje nie miały już miejsca. Gdyby jednak coś takiego się powtórzyło, będę niezwykle wdzięczny za poinformowanie mnie o tym.
Mam nadzieję, że następnym razem pozwolisz sobie na zaczerpnięcie odrobiny powietrza i uspokojenie się, zanim wyślesz do mnie list.