02.08.2024, 19:41 ✶
Tańczę z Eden i gadam od rzeczy
Mocne to?
Basilius spojrzał na swojego drinka o malinowym kolorze.
– Nie za bardzo – odpadł szczerze Eden, ni to z ubolewniem, ni to z ulgą. Po prostu stwierdził fakt, próbując zastanowić się, czy było z nim coś nie tak, czy też dostał drinka bez jakiś ubocznych efektów. Co prawda czuł się nieco bardziej szczery, ale nie był w stanie powiedzieć, czy była to kwestia napoju, czy może tego, że właśnie miał tańczyć z byłą swojego kuzyna i cały ten czas zastanawiał się, jak to naprawdę było z tą wieżą.
Zgodził się jednak by i ona napiła się czegoś przed tańcem z nim samym, a gdy wreszcie ruszyli na parkiet uśmiechnął się nieco.
– Włosy zrobiły ci się niebieskie. Pasują ci – powiedział od razu, a potem zmarszczył brwi, bo to ostatnie wypalił zanim pomyślał. – Wiesz, zawsze mnie zastanawia... – Co odwaliłaś z Orionem, nie nie. Nie mógł tego powiedzieć. Czemu nagle chciał to powiedzieć? – Czemu wszyscy tak lubią drinki z głupimi efektami. To znaczy wiem czemu ja ję lubię – Bo było z tym związane jakieś ryzyko, a ja mam problem, do którego nie chcę się przyznać i nie, nie. Tego też nie miał mówić. – Nie ważne.
Rzeczywiście trochę nie wyglądasz jakbyś była na miejscu, ale to pewnie zaraz minie. Albo nie. – Skrzywił się, zastanawiając się, czy lepiej nie będzie po prostu milczeć, bo słowa w jakie ubierał swoje przemyślenia nie były tymi słowami, w które chciał je tak naprawdę ubrać. Głupi drink. – Przepraszam, nie chciałem cię w tej rozmowie urazić, jak coś.
W tej rozmowie, bo może byłby nieco złośliwy, w zależności od tego czego nowego owiedziałby się o niej i kontekście tamtej wieży. Czy Eden wyglądała na kogoś kto zrzucałby ludzi z wieży? Chyba nie. Może? Nie umiał stwierdzić.