- Mogę być szczera wujku? - Podniosła się do pozycji stojącej i wpatrywała w niego dłuższą chwilę. Nie wiedziała po co w ogóle zadała to pytanie, nie czekała nawet na odpowiedź. - Żadne z tych zwierząt nie jest tym, co najbardziej bym chciała, jeśli będziesz kiedyś się nad tym zastanawiał, to marzę o feniksie, one są niesamowite. To nie tak, że ten szczeniak do mnie nie przemawia, ale jeśli sama miałabym sobie wybrać zwierzątko to byłby to feniks. - Posłała mu przy tym ogromny uśmiech. Miała nadzieję, że zapamięta ten komentarz i może kiedyś z resztą wujków coś ich tknie, aby właśnie takie stworzenie jej kupić.
- Jasne, Jessie może mieszkać u ciebie. - Zupełnie jej to nie przeszkadzało, a miała też pewność, że w jej idealnie czystym pokoju nie będzie ani grama sierści. Będzie mogła się bawić z pieskiem na pozostałych przestrzeniach ich mieszkania. Nie było to takie najgorsze.
Ruszyła w końcu po ręcznik. Faktycznie wypadałoby, aby doprowadzili psiaka do porządku skoro już miał u nich zostać na stałe. Razem pewnie pójdzie im to gładko, zresztą taki szczeniak na pewno nie był jakimś ogromnym wyzwaniem dla bliźniaków.
- Yhym, mamo, odczep się od mojego ojca chrzestnego. - Posłała matce rozbawione spojrzenie. Widziała, że powoli zaczyna się nakręcać i niewiele brakuje do tego, żeby faktycznie powiedziała zbyt wiele. Kogo jak kogo, ale wujka Anthony'ego mogłaby bronić niczym lwica.
- Dobra Jessie, może dajmy im chwilę, widać, że mają sobie jeszcze coś do powiedzenia. - Nie zamierzała już się odzywać, bo było to zupełnie niepotrzebne.