04.08.2024, 23:24 ✶
Pojawiał się, a teraz znikał, wizyta nie była jednak bezowocna. Znalazł spisek, który należało wyjaśnić! I tylko piwa było szkoda, ale po kolejnym łyku stwierdził, że nie da rady już go dopić, o ile nie chce zwrócić światu tych, które wypił wcześniej. Za szybko, za dużo, w zbytnich emocjach; alkohol nie sprzyjał takiej ekscytacji.
- Doskonale. Doskonale, panie... - Enzo spojrzał na napis w notesiku. - Panie Neil Efner. Enfer. - Poprawił się po pierwszej pomyłce i znów uśmiechnął, lecz tym razem za tym uśmiechem był tylko wesoły, pijany umysł. - Wyślę ci gołębia i wszystko wyjaśnię. O wszystkim porozmawiamy. Kolacja, tak? Ja i ty, spotkamy się na kolacji.
Zupełnie nie bronił się, gdy Neil pomógł mu nie tylko z koszulą, ale też w ładny sposób wyprosił za drzwi. Nie brzmiało to zupełnie jak wyproszenie, ba, Enzo przekonany był, że to najlepsze, co może zrobić! Skoro Neil tak mówił, jasnym było, że rozwiązanie było dobre. Jego nowy asystent nie odstawiłby takiego bubla.
- Będę uważał, ty też uważaj. - Uśmiechał się szeroko i poklepał Neila po ramieniu w ramach pożegnania.
Nie interesował go już Neil, ale droga powrotna do domu. Miał daleko, powinien jechać metrem, gdy dom nie był jeszcze podłączony do sieci Fiuu, Merlin jeden wiedział jednak, jak dostał się na Greenwich. Cokolwiek się działo, dotarł do łóżka i kolejnego dnia mógł rano obudzić się i zebrać do pracy.
I tylko zapomniał zapłacić za piwo.
- Doskonale. Doskonale, panie... - Enzo spojrzał na napis w notesiku. - Panie Neil Efner. Enfer. - Poprawił się po pierwszej pomyłce i znów uśmiechnął, lecz tym razem za tym uśmiechem był tylko wesoły, pijany umysł. - Wyślę ci gołębia i wszystko wyjaśnię. O wszystkim porozmawiamy. Kolacja, tak? Ja i ty, spotkamy się na kolacji.
Zupełnie nie bronił się, gdy Neil pomógł mu nie tylko z koszulą, ale też w ładny sposób wyprosił za drzwi. Nie brzmiało to zupełnie jak wyproszenie, ba, Enzo przekonany był, że to najlepsze, co może zrobić! Skoro Neil tak mówił, jasnym było, że rozwiązanie było dobre. Jego nowy asystent nie odstawiłby takiego bubla.
- Będę uważał, ty też uważaj. - Uśmiechał się szeroko i poklepał Neila po ramieniu w ramach pożegnania.
Nie interesował go już Neil, ale droga powrotna do domu. Miał daleko, powinien jechać metrem, gdy dom nie był jeszcze podłączony do sieci Fiuu, Merlin jeden wiedział jednak, jak dostał się na Greenwich. Cokolwiek się działo, dotarł do łóżka i kolejnego dnia mógł rano obudzić się i zebrać do pracy.
I tylko zapomniał zapłacić za piwo.
Koniec sesji