04.08.2024, 23:57 ✶
Siedzę na kocu i biorę udział w rozmowie z Florence itd.
Nie miał serca odmawiać Rudej dobrej zabawy, toteż bez większych narzekeń pozwolił oddalić się jej w stronę gości, których tego wieczora nie spotkała żadna kontuzja. Cholerni szczęściarze, pomyślał z przekąsem. Obserwował z daleka poczynania narzeczonej, zauważając nawet w pewnym momencie, że podczas tańców w parach trafiła ona na jednego z tych geriatrycznych staruchów. No proszę, jak to się ciekawie złożyło... Na szczęście pozostawał w błogiej nieświadomości co do tego, że parę metrów dalej odbywała się wyjątkowa szczegółowa dyskusja na temat jego ślubu.
— Eee… R-r-raczej n-n-nie — odparł zlękniony, podnosząc powoli wzrok na górującą ponad nim kobietę. — T-to znaczy... O ile mi się n-nie pogorszy. W-wtedy to będzie ostry d-dyżur, prawda?
Podskoczył, gdy na ratunek rzuciła mu się Heather. Och, ta to dopiero miała wyczucie czasu! Pokiwał gwałtownie głową, za wszelką cenę nie chcąc eskalować sytuacji. Wystarczyło, że Florence już stwierdzały fakty i nawet nie pytała o jego stan zdrowia. Eh, ta czarownica musiała mieć jakiś magiczny rentgen w oczach... W sumie to by wyjaśniało, czemu tak dobrze sobie radziła w tej robocie.
— N-nie, nie ma. Nic mnie... Nic mnie nie boli. — Uśmiechnął się słabo do Rudej.
Nie miał serca odmawiać Rudej dobrej zabawy, toteż bez większych narzekeń pozwolił oddalić się jej w stronę gości, których tego wieczora nie spotkała żadna kontuzja. Cholerni szczęściarze, pomyślał z przekąsem. Obserwował z daleka poczynania narzeczonej, zauważając nawet w pewnym momencie, że podczas tańców w parach trafiła ona na jednego z tych geriatrycznych staruchów. No proszę, jak to się ciekawie złożyło... Na szczęście pozostawał w błogiej nieświadomości co do tego, że parę metrów dalej odbywała się wyjątkowa szczegółowa dyskusja na temat jego ślubu.
— Eee… R-r-raczej n-n-nie — odparł zlękniony, podnosząc powoli wzrok na górującą ponad nim kobietę. — T-to znaczy... O ile mi się n-nie pogorszy. W-wtedy to będzie ostry d-dyżur, prawda?
Podskoczył, gdy na ratunek rzuciła mu się Heather. Och, ta to dopiero miała wyczucie czasu! Pokiwał gwałtownie głową, za wszelką cenę nie chcąc eskalować sytuacji. Wystarczyło, że Florence już stwierdzały fakty i nawet nie pytała o jego stan zdrowia. Eh, ta czarownica musiała mieć jakiś magiczny rentgen w oczach... W sumie to by wyjaśniało, czemu tak dobrze sobie radziła w tej robocie.
— N-nie, nie ma. Nic mnie... Nic mnie nie boli. — Uśmiechnął się słabo do Rudej.