05.08.2024, 02:57 ✶
Stoisko pani Zamfir -> Stoisko Potterów
Na komentarz siostry uniósł powątpiewająco jedną brew do góry, ale nic więcej nie powiedział, a jedynie zerknął, czy nie chciałby czegoś jeszcze ze stoiska, a potem przeszli dalej, najwyraźniej zgodnie uznając, że nie warto było na razie pchać się tam, gdzie był duży tłok. Zwłaszcza, że duże tłoki na tego typu imprezach, jak się jakiś czas temu dowiedzieli, mogły sugerować na przykład bitwę na świeczki-penisy, a jednak wolał uniknąć kolejnych bójek. Na szczęście stoisko Potterów nie wydawało się być w tamtym momencie szalenie oblegane. Gorzej, że stała tam, w otoczeniu szkła, jego klątwa.
– Nowy zawód? – zagadał żartobliwie, gdy akurat podeszli do stoiska, bo prawdę mówiąc nie spodziewał się akurat jej tutaj spotkać. Omiotł wzrokiem wystawione flakoniki zastanawiając się jaka była szansa, że Brenna zaraz się potknie i wpadnie na to szkło, a potem zerknął na samą Brennę, rozważając czy lepiej nie uprzedzić Electry, aby nie patrzyła się zbyt długo w twarz drugiej czarownicy, bo jeszcze uzna, że jest ona sympatyczna i kolejny Prewett wpadnie w sidła uśmiechu Longbottomów.
– Hm, a są może jakieś perfumy, które dadzą jej trochę rozumu, czy to już jest stracona sprawa? – spytał zerkając z sympatyczną złośliwością na siostrę, a potem sam zaczął przyglądać się perfumom, szukając dla siebie zapachu, który chociaż po samej butelce mógł sugerować, że było to po prostu coś dobrego, ale klasycznego. Takiego idealnego dla kogoś, kto konsekwentnie próbował odgrywać rolę poważnego i odpowiedzialnego uzdrowiciela.