11.01.2023, 18:58 ✶
Czekała. Niemalże zamarła w bezruchu, nie chcąc wydawać niepotrzebnych dźwięków, które teraz niestłumione klapą w suficie mogłby się przedostać dalej. W końcu Sauriel klęknął na podłodze i wyciągnął do niej rękę, na co kobieta złapała swoją różdżkę w zęby i po chwili wahania czy na pewno mu tę dłoń podać – wyciągnęła swoją rękę i złapała tę jego, chłodną. Ale w tym momencie ta różnica temperatur jej nie przeszkadzała. On podciągnął ją, ona złapała się posadzki i też napięła mięśnie. Wspólnymi siłami jakoś się to udało, a trzeba pamiętać, że kobieta była teraz w sukience. Nie takiej idiotycznej jak w restauracji, ale nadal.
Kurz był wszędzie. Niemalże lepił się do powietrza, które się wdychało. Oblepiał ciało. Kręcił w nosie. Victoria uniosła głowę do góry nasłuchując dźwięków, które tutaj były lekko słyszalne. Kiwnęła do niego głową i ruszyła za nim, najciszej jak tylko potrafiła, a przez co i dużo dużo wolniej. Złapała koniec swojej różdżki dłonią i zapaliła światełko, by lepiej widzieć, ale jednocześnie przytłumić światło najbardziej jak się da. I w ten sposób poruszali się do schodów.
Lestrange czuła narastającą adrenalinę. Za chwilę mogło się wydarzyć tak naprawdę wszystko.
Wspięli się po schodach, a gdy byli już blisko drzwi, złapała Sauriela za rękaw i wycelowała w drzwi, chcąc rzucić na nie prewencyjnie zaklęcie Alohomora; głupotą byłoby zakładać, że drzwi będą otwarte. Swoje światełko zgasiła.
I od tego momentu tak naprawdę była przygotowana, by na pierwszą osobę, jaka się ruszy, i nie będzie Saurielem, rzucić szybkie Petrificus Totalus, wyznając zasadę, że najpierw uderzy, a potem będzie zadawać pytania. To mogło im kupić czas. Tak jak celnie rzucone Protego.
Kurz był wszędzie. Niemalże lepił się do powietrza, które się wdychało. Oblepiał ciało. Kręcił w nosie. Victoria uniosła głowę do góry nasłuchując dźwięków, które tutaj były lekko słyszalne. Kiwnęła do niego głową i ruszyła za nim, najciszej jak tylko potrafiła, a przez co i dużo dużo wolniej. Złapała koniec swojej różdżki dłonią i zapaliła światełko, by lepiej widzieć, ale jednocześnie przytłumić światło najbardziej jak się da. I w ten sposób poruszali się do schodów.
Lestrange czuła narastającą adrenalinę. Za chwilę mogło się wydarzyć tak naprawdę wszystko.
Wspięli się po schodach, a gdy byli już blisko drzwi, złapała Sauriela za rękaw i wycelowała w drzwi, chcąc rzucić na nie prewencyjnie zaklęcie Alohomora; głupotą byłoby zakładać, że drzwi będą otwarte. Swoje światełko zgasiła.
I od tego momentu tak naprawdę była przygotowana, by na pierwszą osobę, jaka się ruszy, i nie będzie Saurielem, rzucić szybkie Petrificus Totalus, wyznając zasadę, że najpierw uderzy, a potem będzie zadawać pytania. To mogło im kupić czas. Tak jak celnie rzucone Protego.